piątek, 30 października 2026Szczecin • Police • Region
Dziennik Północny
Bez kategorii

300 tysięcy złotych dla biblioteki? Dyrektor widzi problemy, mieszkańcy Stołczyna – szansę

Wydawałoby się, że o takie pieniądze warto zawalczyć. Tymczasem podczas posiedzenia Komisji Kultury Rady Miasta Szczecin dyskusja o możliwości pozyskania funduszy ponownie zamieniła się w spór o przyszłość filii nr 46 na Dolnym Stołczynie. Ten spór o bibliotekę nad Odrą trwa od lat. Zyskał na sile po pożarze kamienicy w której jest biblioteka, podczas którego wskutek akcji gaszenia dużego pożaru pomieszczenia biblioteki zostały zalane i wymagała remontu. Mieszkańcy walczą o zachowanie placówki, która dla tej części Stołczyna jest jednym z ostatnich ogólnodostępnych miejsc kontaktu z kulturą. Postawa dyrektora Miejskiej Biblioteki Publicznej od dawna budzi w lokalnym środowisku przekonanie, że placówka jest traktowana jak problem, którego najchętniej należałoby się pozbyć. Trudno oprzeć się wrażeniu, że wieloletni konflikt przerodził się w otwartą niechęć dyrekcji do utrzymywania biblioteki na Dolnym Stołczynie.

Tym razem jednak przedmiotem posiedzenia Komisji Kultury nie miała być reorganizacja sieci bibliotek ani kolejna dyskusja o zasadności istnienia filii nr 46. Chodziło o możliwość pozyskania dodatkowych pieniędzy, których próżno szukać w miejskim budżecie.

Olga Wasieńko-Stefanowska, kierownik Biura Rewitalizacji, przedstawiła możliwości skorzystania z zewnętrznego dofinansowania. Projekt przewiduje budżet sięgający 300 tys. zł, z którego około połowa mogłaby zostać przeznaczona na zakup wyposażenia, a pozostała część na działania społeczne, edukacyjne i kulturalne.

Co istotne, zakupiony sprzęt stanowiłby majątek Gminy Miasto Szczecin, a więc nie przepadłby nawet w przypadku późniejszych zmian organizacyjnych.

– Wszelkie środki majątkowe przechodzą, to są nasze środki trwałe. Przynajmniej przez pięć lat, czyli okres trwałości projektu – wyjaśniała Olga Wasieńko-Stefanowska.

Projekt nie zakładał również tworzenia nowych etatów. Działania społeczne, takie jak spotkania autorskie, zajęcia dla dzieci, młodzieży czy seniorów, miałoby realizować stowarzyszenie.

Kierownik Biura Rewitalizacji zadeklarowała ponadto osobiste przygotowanie i rozliczenie projektu, przypominając, że ma już doświadczenie w skutecznym pozyskiwaniu podobnych funduszy.

Trudno więc nie postawić pytania: skoro miasto może otrzymać pieniądze, sprzęt pozostanie jego własnością, a przygotowaniem i rozliczeniem projektu zajmie się doświadczony pracownik magistratu, to dlaczego możliwość ta nie spotyka się z entuzjazmem dyrekcji biblioteki?

Biblioteka filia 46

Filia nr 46 na „dolnym” Stołczynie to coś więcej niż wypożyczalnia książek. W części osiedla oddalonej od głównych instytucji kulturalnych Szczecina była miejscem spotkań, edukacji i integracji mieszkańców. I to nie podobało się dyrektorowi bibliotek. On nie chciał i nie chce domu kultury w bibliotece.

W obronę biblioteki od lat angażuje się lokalna społeczność, w tym Stowarzyszenie „Stołczyn po sąsiedzku” oraz przedstawiciele Rady Osiedla Stołczyn.

Sytuacja staje się tym bardziej niepokojąca, że do remontu ma zostać skierowany dom kultury w sąsiednim Skolwinie. Oznacza to kolejne ograniczenie dostępności oferty kulturalnej dla mieszkańców północnych osiedli.

Teoretycznie alternatywą dla biblioteki na Dolnym Stołczynie miałaby być filia przy ulicy Romana. Tyle że dotarcie do niej, szczególnie dla dzieci i seniorów, jest problematyczne, a miejscami również niebezpieczne.

W praktyce może się okazać, że mieszkańcom „dolnego” Stołczyna i Skolwina łatwiej będzie szukać książek i wydarzeń kulturalnych w Policach niż we własnym mieście.

Czy tak ma wyglądać polityka kulturalna Szczecina wobec jego północnych osiedli?

Podczas dyskusji radny Dariusz Smoliński zwrócił uwagę na zasadniczą sprzeczność w podejściu do projektu. Miasto ma szansę pozyskać znaczące środki, a zamiast szukać sposobu ich wykorzystania, koncentruje się na potencjalnych przeszkodach.

– Możemy zrezygnować z tych pieniędzy albo je przyjąć – mówił radny, wskazując, że nie rozumie rezygnowania z potencjalnych 150 tys. zł na majątek trwały.

Przypomniał przy tym, że pozyskanie w przeszłości 100 tys. zł na zakup książek uznawano za sukces. Tym bardziej niezrozumiałe wydaje mu się obecne podejście do możliwości zdobycia jeszcze większej kwoty.

Radny odwołał się również do niedawnych obchodów 740-lecia Stołczyna, które przyciągnęły wielu mieszkańców i pokazały, że północne osiedla mają ogromny, często niedostrzegany potencjał kulturalny.

– Jeżeli spojrzymy na Stołczyn jako środowisko kulturotwórcze, to ja ten potencjał dostrzegam – podkreślał.

Smoliński pytał również wprost, jakie negatywne konsekwencje dla miasta mogłoby przynieść powodzenie projektu. Sam, jak zaznaczył, takich konsekwencji nie dostrzega.

Pozyskiwaniem funduszy mają zajmować się pracownicy biblioteki. Skoro dyrektor dowiaduje się o projekcie jak to powiedział przypadkowo i jest zaskoczony komisją, to my się pytamy co robią ci odpowiedzialni za szukanie środków zewnętrznych pracownicy? Skoro dyrektor nic nie wie o możliwości pozyskania środków zewnętrznych, a jak wynikało z wypowiedzi na komisji kompletnie nie odnajduje się w bieżącym funkcjonowaniu miasta i możliwościach pozyskiwania funduszy to chyba czas zmienić dyrektora.

Pozyskiwanie zewnętrznych funduszy jest bowiem wprost wpisane w zakres zadań kierownictwa MBP.

  • § 10 pkt 10 nakłada na zastępcę dyrektora ds. merytorycznych obowiązek pozyskiwania środków z funduszy zewnętrznych, w tym dotacji celowych, na działalność merytoryczną biblioteki.
  • Z kolei § 13 pkt 4 przewiduje pozyskiwanie środków zewnętrznych na remonty i inwestycje przez zastępcę dyrektora ds. technicznych. BIP MBP w Szczecinie

To pytanie powinni chyba zadać radni prezydentowi miasta pod którego podlega biblioteka i dyrektorowi.

Przewodnicząca Komisji Kultury Wiktoria Rogaczewska przypominała, że celem posiedzenia nie jest ustalanie godzin pracy bibliotek ani rozstrzyganie o ich przyszłej sieci, lecz rozważenie możliwości poszerzenia działalności dzięki zewnętrznym funduszom.

Chodzi między innymi o edukację cyfrową, budowanie więzi społecznych i organizowanie wydarzeń kulturalnych bez zwiększania obciążeń finansowych budżetu Miejskiej Biblioteki Publicznej.

Rogaczewska zwróciła także uwagę, że zainteresowania kulturą nie można oceniać wyłącznie przez pryzmat liczby czytelników konkretnej placówki. Przywołała przykład spotkań organizowanych w restauracji Jachtowa, gdzie wydarzenia kulturalne potrafią przyciągać pełną salę uczestników.

To ważny argument w dyskusji o Stołczynie. Brak rozbudowanej oferty kulturalnej nie oznacza przecież braku zainteresowania kulturą. Często oznacza jedynie, że mieszkańcy nie mają gdzie z niej korzystać.

W całej sprawie najbardziej zastanawia nie sama ostrożność dyrektora biblioteki, który ma prawo pytać o organizację pracy, koszty i przyszłość placówki. Zastanawia to, że dyskusja o szansie na pozyskanie 300 tys. zł ponownie została zdominowana przez wieloletni spór o istnienie biblioteki na dolnym Stołczynie.

W mieście liczącym blisko 400 tysięcy mieszkańców roczny budżet na zakup książek dla całej sieci Miejskiej Biblioteki Publicznej wynosi zaledwie 100 tysięcy złotych. Tymczasem pojawia się możliwość pozyskania z zewnątrz kwoty trzykrotnie wyższej. Samo wyposażenie, które mogłoby pozostać w miejskich bibliotekach, ma wartość półtorakrotnie większą od rocznej puli na nowe książki.

Oczywiście pieniądze na wyposażenie i działania społeczne nie zastąpią środków na zakup księgozbioru. Pokazują jednak skalę możliwości, z których miasto mogłoby skorzystać.

Szczecin chętnie mówi o rewitalizacji, integracji społecznej i wyrównywaniu dostępu do kultury. Tymczasem na północy miasta mieszkańcy od lat muszą walczyć o zachowanie podstawowej infrastruktury kulturalnej.

Czy dyrektor miejskiej instytucji kultury powinien przede wszystkim szukać argumentów, dlaczego projekt może się nie udać, czy raczej sposobów, by wykorzystać szansę na dodatkowe pieniądze?

Zwłaszcza gdy mowa o kwocie, która mogłaby realnie zmienić funkcjonowanie niewielkiej osiedlowej biblioteki.

Bo w tej historii chodzi nie tylko o 300 tysięcy złotych. Chodzi również o odpowiedź na pytanie, czy kultura na północy Szczecina ma się rozwijać, czy stopniowo znikać z mapy miasta.

Share this content:

← Wróć do strony głównej

Czytaj również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

dziennikpolnocny.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.