Rosyjskie nawozy zasypały Polskę
Największy producent nawozów mineralnych w naszej okolicy, czyli Grupa Azoty Zakłady Chemiczne Police S.A., boryka się z poważnymi problemami finansowymi. Choć wpływ na ten stan rzeczy miało wiele czynników, to dziś największym problemem jest zalewający Polskę rosyjski nawóz. Organizacje związkowe szykują na środę 20 listopada protest przed jednym z nabrzeży gdzie regularnie są rozładowywane rosyjskie nawozy.
Rosja wykorzystuje Polskę po raz kolejny
W obliczu trwającej wojny na Ukrainie, a także licznych sankcji nałożonych na Rosję przez Unię Europejską, sytuacja związana z importem nawozów z tego kraju staje się coraz bardziej kontrowersyjna. Jak informują źródła, od początku 2023 roku do końca października Polska sprowadziła z Rosji 276 tysięcy ton mocznika, co stanowi niemal jedną trzecią całego importu. Te dane mogą budzić wątpliwości, zwłaszcza w kontekście deklarowanej solidarności Warszawy z Kijowem oraz retoryki antyrosyjskiej.
Mówi się, że wojna jest czasem, gdy prawda często schodzi na drugi plan, a realia polityczne wymuszają na nas decyzje, które nie zawsze są spójne z naszymi wartościami. Import nawozów z Rosji, który w lipcu tego roku zwiększył się trzykrotnie. Jak to możliwe, że w obliczu agresji na sąsiedni kraj, Polska staje się jednym z kluczowych importerów rosyjskich nawozów?

Zasadniczym problemem wydaje się być luka w unijnych sankcjach, które nie obejmują nawozów ani żywności. Z perspektywy ekonomicznej, nawozy te są tanie i łatwo dostępne, co czyni je kuszącą propozycją dla polskich rolników. Wielu z nich nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że ich „polskie” nawozy pochodzą z Rosji — są one przepakowywane w Polsce i sprzedawane pod inną marką. Tego rodzaju praktyki są nie tylko nieetyczne, ale także wprowadzają w błąd konsumentów, którzy ufają lokalnym produktom.
Sytuacja ta wywołuje pytania o to, jak powinno wyglądać nasze podejście do importu surowców z krajów, które prowadzą agresywną politykę wobec innych państw. Czy jesteśmy gotowi zaakceptować hipokryzję w imię krótkoterminowych korzyści ekonomicznych? Zwłaszcza, że mamy własnych producentów nawozów.
Azoty i Police już odczuwają rosyjską inwazję
Grupa Azoty i nasza fabryka w Policach już boleśnie odczuwają skutki braku ochrony polskich interesów i polskiej gospodarki przed agresywną i destabilizującą inwazją Rosji. Musimy mieć świadomość że wojna to nie tylko działalność militarna i ceber ataki. To również coraz agresywniejsze działania gospodarcze.
Powinniśmy jako Polska wprowadzić bardziej zdecydowane działania w postaci embarga na rosyjskie nawozy. Bez zdecydowanych działań w obronie polskich interesów, możemy wkrótce stanąć przed problemem upadku polskich zakładów nawozowych.
Polscy rolnicy wiedzą, jak ważne są polskie zakłady i polska gospodarka. Wiadomo, że przemysł i rolnictwo muszą żyć ze sobą w symbiozie, bo nie da się inaczej. Jedni i drudzy muszą ze sobą współpracować. Dlatego też rolnicy pojawili się na ostatnim proteście Solidarności na Wałach Chrobrego przed Urzędem Wojewódzkim.
Niska cena rosyjskich nawozów jest obliczona na wyniszczenie polskich i europejskich zakładów nawozowych. Gdy te upadną ceny szybko poszybują w górę a zakłady będzie chciał przejąć z pewnością rosyjski milioner. Nieetyczne zachowania importerów pakujących nawozy w opakowania polskich producentów to kolejne, jawne działanie obliczone na wyniszczenie polskiego przemysłu nawozowego.
Walka z rosyjską agresją nie kończy się na frontach dyplomatycznych. Wymaga również odpowiednich działań gospodarczych, które nie będą godzić w nasze wartości. Państwo powinno chronić polskie firmy i dopilnować, by oszuści nie podszywali się pod polskie przedsiębiorstwa. Nie pakowali rosyjskich towarów w opakowania polskich producentów. To powinno być równie ważne jak ochrona przed cyberatakami.
Rosyjska ekspansja w liczbach
Nie jest tajemnicą, że od wielu lat rosyjski Acron, którego szefem jest Wiaczesław Kantor, jest żywo zainteresowany nie tylko Kombinatem i Portem w Policach, ale całą Grupą Azoty. W roku 2013 niewiele brakowało a dokonał by „wrogiego przejęcia” jak wówczas mówiono.
Wtedy był drugim co do wielkości akcjonariuszem Grupy Azoty – posiadał 15,34 proc. akcji, zaś Skarb Państwa – 33,00 proc. Po podjęciu nieudanej próby „wrogiego przejęcia”, Acron systematycznie skupował akcje Azotów. Obecnie według informacji z 4 czerwca Skarb Państwa dalej posiada 33% udział a Wiaczesław Kantor dalej jest drugim udziałowcem z pakietem akcji stanowiących 19,28%!
Według oficjalnych statystyk rosyjskich w zeszłym roku zwiększono wytwarzanie nawozów mineralnych w tym kraju o 10% w stosunku do roku 2022. W tym roku – według stowarzyszenia rosyjskiej branży nawozowej – możliwe jest podniesienie tych wyników o kolejne 10%. Większość tej produkcji trafia do Europy przez polskie porty w tym też szczeciński.
12 listopada w „Porcie OKO” zacumował kolejny statek z rosyjskim nawozem. Jednostka kursuje regularnie między Szczecinem a Kaliningradem. Jednym kursem może przywieźć 4100 ton nawozu. Ze względu na ograniczone miejsce magazynowe, towar jest przewożony z tego portu do magazynów ciężarówkami. Przyjmując, że pojazdy ładowane są zgodnie z przepisami to jest przeszło 170 kursów. Tą ilość pojazdów boleśnie odczuwają wszyscy w okolicy.
Według danych GUS po siedmiu miesiącach tego roku import nawozów z Rosji do Polski wyniósł ponad 721,5 tys. ton podczas gdy w podobnym okresie ubiegłego roku było to ponad 246,7 tys. ton. Przywóz nawozów z Białorusi w tym czasie przekroczył 185,5 tys. ton, wobec 13,4 tys. ton rok wcześniej.
Protest przed szczecińskim portem na Północy Szczecina
20 listopada organizacje związkowe organizują protest przed największym importerem rosyjskich nawozów przy „Porcie OKO” przy ul. Dębogórskiej w Szczecinie. Jak mówią organizatorzy liczą również na wsparcie mieszkańców Polic i Szczecina. Dalsze funkcjonowanie Polic to jest być albo nie być nie tylko Polic ale i całego regionu. A już w Policach wstrzymano produkcję mocznika i niestety trwają zwolnienia pracowników.

Mieszkańcy Szczecina z którymi rozmawialiśmy w piątek na ulicy Dębogórskiej nie kryli zdziwienia faktem, że pod ich nosem handluje się rosyjskim nawozem. Przecież worki jakie widać przez ogrodzenie posiadają loga niemieckiego i dwóch polskich producentów nawozów. Nie mieliśmy pojęcia o takiej kombinacji. A co robią służby? Czemu tego nie ukrócą?
O proteście dowiedzieli się od nas i ci z którymi rozmawialiśmy zamierzają przyłączyć się do protestu. Jak mówili w rozmowach
…jak można kolaborować z Rosją, to się w głowie nie mieści. Żeby w Szczecinie takie rzeczy się działy pod naszym nosem. Skandal…
Polecamy także:
Share this content:



Opublikuj komentarz