Generał Boruta Spiechowicz

Boruta Spiechowicz

Generał Boruta Spiechowicz

130 lat temu urodził się Mieczysław Ludwik Boruta Spiechowicz. Po II wojnie Światowej osiadł na szczecińskim Skolwinie. Przez 20 lat prowadził gospodarstwo rolne. Przez cały ten czas był objęty intensywną inwigilacją ze strony organów bezpieczeństwa PRL. Odznaczony najwyższym polskim odznaczeniem Orderem Virtutti Militari. Najstarsi mieszkańcy Skolwina wspominają go jako kulturalnego, pomocnego i troszczącego się o mieszkańców generała.

Nie miał łatwego życia po powrocie do kraju, a to za sprawą komunistycznego aparatu opresji. Generał Boruta Spiechowicz przyszedł na świat w wielodzietnej rodzinie w Rzeszowie 20 lutego 1894 jako jeden z piętnaściorga rodzeństwa. W 1903 roku rodzina przeniosła się do Warszawy, gdzie uczył się i działał w drużynach harcerskich. W 1913 roku wyjechał do Antwerpii na studia i wstąpił do Związku Strzeleckiego. Te doświadczenia stały się mocnym startem do kariery oficerskiej w Legionach w 1914 roku. Walczył w I wojnie światowej, w listopadzie 1918 roku wstąpił zaś do Wojska Polskiego. W 1919 roku objął dowództwo nad 143. Pułkiem Strzelców Kresowych, przemianowanym później na 4. Pułk Strzelców Podhalańskich. Dowodzone przez niego oddziały skutecznie walczyły na frontach. Dowodził jedną z ważnych bitew w tzw. „Biwie Warszawskiej” za został odznaczony Orderem Virtutti Militari. Zwierzchnicy generała we wniosku o nadanie orderu IV klasy, a więc złotego, napisali: 

Wielki dowódca W trakcie wojny obronnej dowodził Grupą Operacyjną „Bielsko” (przemianowaną 3 września na „Borutę”). Pod jego rozkazami znalazł się m.in. Stanisław Maczek. Obrona południowo-zachodniej części kraju zamieniła się szybko w desperacki odwrót. Gdy generał uświadomił sobie klęskę, postanowił przedostać się do Lwowa, gdzie natychmiast wdał się w konspirację antysowiecką.

Mural poświęcony generałowi jaki był na Skolwinie. Niestety stał się ofiarą docieplenia kamienicy i zniknął pod styropianem.

Od generała Mariana Żegoty-Januszajtisa przejął zwierzchnictwo nad Polską Organizacją Walki o Wolność, ale dzień po nominacji, 13 grudnia 1939, został aresztowany przez NKWD. W moskiewskim więzieniu na Łubiance był przetrzymywany do podpisania układu Sikorski-Majski. Po uwolnieniu z więzienia ewakuował się do Iranu. Pełnił funkcję dowódcy 5. Wileńskiej Dywizji Piechoty, a później – od sierpnia 1943 roku do końca wojny – dowódcy 1. Korpusu Polskiego. Po zakończeniu wojny zdecydował się na powrót do ojczyzny. 

W 1946 roku przybył do Skolwina. W Skolwinie osiedlano głównie wojskowych. Tutaj swoje miejsce znaleźli kombatanci, którzy przeszli różne fronty. Tutaj również zamieszkali powracający do kraju sybiracy. Wśród mieszkańców generał cieszył się ogromnym szacunkiem. Zawsze pierwszy mówił dzień dobry. Na procesjach Bożego Ciała w generalskim mundurze prowadził księdza, jak wspominają mieszkańcy.  Zawsze szanował człowieka. Gdy ktoś powiedział do jego pracownika, który pomagał mu na gospodarstwie, że jest parobkiem u generała, ten od razu strofował adwersarza. To nie parobek a współpracownik.  

Zmarła niedawno sybiraczka pani Janina Grześkowiak, wspominała:   Kiedyś nasza córka zachorowała poważnie. Po wizycie w szpitalu okazało się, że trzeba ściągnąć lek zza granicy. Gdy wracaliśmy ze szpitala natknęliśmy się na generała. Zapytał co się stało, kiedy opowiedzieliśmy mu co się przytrafiło, powiedział, że mamy się nie martwić. Załatwił przez swoich znajomych lek dla naszej córki i nie wziął za to żadnych pieniędzy.  Troszczył się o każdego i starał się pomóc każdemu kto przyszedł do niego z jakąś sprawą.   Trudne czasy powojenne Niestety, jak to w tamtych czasach było, kilka osób było mu nieprzychylnych i generał był śledzony. Jak wynika z akt IPN, co najmniej 4 osoby zamieszkujące na Skolwinie donosiły komunistom na niego.

Mieszkańcy wspominają również, jak pewnego dnia przyjechali UBowcy by aresztować generała, ten kazał im chwilę zaczekać i wszedł do domu. Po chwili wyszedł w mundurze generała. Przepisy wojskowe precyzowały: generała mógł aresztować tylko równy rangą lub starszy stopniem. 

Generał Mieczysław Boruta Spiechowicz był pierwszym sołtysem Skolwina, który przez kilka lat po wojnie był podszczecińską wsią. Był również członkiem Wojewódzkiej Rady Narodowej, cały czas otwarcie bronił rolników i stawał w ich obronie. Po tym, gdy skrytykował władze komunistyczne został wydalony z rady, a te rozpętały przeciwko niemu ostrą kampanię medialną. W gazetach ukazał się wiersz prześmiewczy o generale. Komuniści coraz mocniej uprzykrzali mu życie i nękali rewizjami. W końcu generał Boruta Spiechowicz wyjechał do Zakopanego. 

Mimo podeszłego wieku, generał aktywnie pracował na rzecz zmian. Był jednym ze współtwórców ROPCiO, Komitetu Porozumienia na rzecz Samostanowienia Narodu. Publicznie pokazywał się w mundurze wzoru przedwojennego, czym doprowadzał do wściekłości komunistyczne władze. W takim stroju wystąpił podczas I Zjazdu NSZZ „Solidarność”. Wtedy generał powiedział słynne słowa:  Jako najstarszy generał II Rzeczpospolitej żyjący wiernie nad Wisłą, wzywam was, drodzy przyjaciele, w imię miłości, a nie nienawiści: uczcie się żyć pospołu z myślą o Polsce i tylko o Polsce.

Share this content:

1 comment

Opublikuj komentarz

dziennikpolnocny.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.