Kapłani którzy inspirują

Kościół, Skolwin

Kapłani którzy inspirują

Mowa tu o kapłanach, których oddanie i zaangażowanie w życie parafii jest godne uznania, a o których słyszymy niewiele w porównaniu do negatywnych doniesień.

A przecież mamy wiele osób, które działają dla dobra wielu. Mamy też wielu kapłanów którzy oddają się swojej parafii i kapłaństwu do końca. Co jakiś czas słyszymy o różnych zacnych działaniach i postawach, ale w mediach one prawie się nie przebijają.

Wystarczy się tylko rozejrzeć, posłuchać lokalnych społeczności. Mamy zasłużonego dla szczecińskiej Solidarności i Straży Pożarnej księdza Waldemara Szczurowskiego. Jest również skromny, ale jakże oddany swojej parafii ks. Jarosław Grybko z parafii w Niekłończycy. Co jakiś czas otrzymujemy maile do redakcji z informacjami i działaniami wspieranymi czy inspirowanymi przez tego kapłana. W rozmowach z lokalnymi dziennikarzami również często jest wymieniana osoba ks. Jarosława i jego zaangażowanie w pełnioną posługę. Pisaliśmy też niedawno o książce jaką o pierwszych mieszkańcach tych ziem, a szczególnie Skolwina, napisał ks. Artur Rasmus. To naprawdę duże  i wymagające dzieło w którym zebrano 3000 fotografii jeszcze więcej życiorysów „Pionierów Skolwina”. Ale to nie jedyne jego dzieło i działanie w parafii. Wszyscy wspomniani kapłani oddają się swojemu powołaniu do końca. Takich kapłanów jest oczywiście więcej w naszej diecezji i pewnie wiele osób mogłoby wymienić jeszcze znanych im oddanych Bogu i duszpasterstwu kapłanów.

W czasach gdy łatwiej usłyszeć o niegodziwym kapłanie mordercy, złodzieju czy pijaku, są tacy którzy z wielkim zaangażowaniem serca i swojego czasu oddają się powołaniu. Ktoś kiedyś porównał kapłanów z samolotami. Lata ich tysiące na naszym niebie, ale słyszymy o nich najczęściej jak któryś spadnie i się rozbije. Podobnie jest z kapłanami. Najczęściej słyszymy właśnie o tych, którzy upadną, którzy zrobią coś niegodziwego. Ale o tych dobrych mało wieści się przebija.

Dziś będzie przykład tego jak właśnie „oddanie na służbę Bogu” może wydać owoce. Mała parafia na szczecińskim Skolwinie, w której proboszczem jest ks. Artur Rasmus. Przydarzyło się tak, że proboszcz trafił do szpitala.

Jak mówią parafianie:

Wydawało nam się, że jest niezniszczalny. Tyle przecież robił i działał. Zaangażowany ogromnie w naszą parafię i społeczność. Drzwi do plebanii zawsze stały otworem i w każdej chwili można było przyjść porozmawiać i wypić smaczną kawę.

Niedawno skończył i wydał kolejną książkę. Jak to określił zastępujący obecnie proboszcza ks. Tomasz Ceniuch „dzieło skolwińskiego etapu jego życia”. Przeszło 10 lat żmudnej kronikarskiej pracy, a już myślał o kolejnym wydarzeniu „Kroki dla Skolwina” By właśnie przypomnieć historię tej społeczności ale w inny „niekonwencjonalny” sposób. Teraz trafił do szpitala i pobyt niestety się przedłużył.

Wczoraj była Msza w intencji ks. Artura. Wakacyjna środa. Środek tygodnia, kiedy na ogół w parafii jest garstka ludzi, kościół wypełnił się po brzegi. To rzecz niespotykana na co dzień. Niektórzy mówili, że było więcej wiernych w kościele niż na parafialnym odpuście.

Msza, która jak mówił w kazaniu celebrans, nawet nie była nagłaśniana.

Nie była wymieniana jakoś szczególnie w niedzielnych ogłoszeniach a zgromadziła tak wielu. To jest wyraźny owoc duszpasterskiego zaangażowania.

Na co dzień modli się w domowej kaplicy, polecając parafian i wszystkich powierzających swoje sprawy Jego modlitwie. Dziś jego kaplicą jest sala szpitalna, choć nie może sprawować Mszy Świętej, to korzysta z posługi gorliwego szpitalnego kapelana i karmi się codzienną Eucharystią – mówił w homilii ks. Tomasz.

Tacy kapłani, jak ks. Rasmus, potwierdzają, że to, co robią, ma sens. Jego codzienna modlitwa, nawet z sali szpitalnej, pokazuje, że duchowe wsparcie nie zna granic. Niezależnie od okoliczności, kapłan pozostaje blisko swoich parafian. To właśnie takie postawy i świadectwa oddania są fundamentem społeczności, które z determinacją znoszą trudności życia. W erze klikbaitów i negatywnych wiadomości, te historie zasługują na uwagę i uznanie.

Po Mszy wielu parafian długo jeszcze przed kościołem z troską rozmawiało o swoim proboszczu i jego zdrowiu. O tym jak się może zmienić parafialna codzienność. Co jeszcze mogą zrobić oprócz modlitwy dla swojego księdza proboszcza.

Padł pomysł by tegoroczna pielgrzymka do Przęsocina była właśnie ofiarowana za zdrowie ks. Artura. Tradycją tej parafii jest, że 15 sierpnia ze Skolwina do Przęsocina na odpust wyrusza piesza pielgrzymka. Parafianie chcą w tym roku iść właśnie z taką intencją by wypraszać łaskę zdrowia dla swojego proboszcza.

Długofalowa praca i oddanie wielu kapłanów, którzy dzień po dniu wypełniają swoje powołanie, wpływają na życie nie tylko ich parafii, ale także na całe społeczeństwo. W czasach, gdy łatwiej usłyszeć o upadkach, warto skupić się na tych, którzy w cichości, ale z zaangażowaniem przyczyniają się do budowy lepszej przyszłości dla swoich wspólnot.

Share this content:

Opublikuj komentarz

dziennikpolnocny.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.