Kapelan żołnierzy niepodległości.
W wieku 82 lat zmarł o. Eustachy Rakoczy. 62 lata życia zakonnego i 55 lat kapłaństwa. Odznaczony min. Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.
Jego niestrudzone zaangażowanie w pracę duszpasterską oraz działalność na rzecz kombatantów pozostawiło niezatarte ślady w historii naszej społeczności.
O. Eustachy
Ojciec Bolesław przyjął zakonne imię Eustachy. Wyświęcony na kapłana 13 czerwca 1970 roku na Jasnej Górze. Po ukończeniu studiów filozoficzno-teologicznych w Krakowie, szybko stał się istotnym liderem duchowym w środowiskach kombatanckich. Organizował spotkania i msze święte na Jasnej Górze, skupiając uwagę na potrzebach byłych żołnierzy oraz na upamiętnieniu ich walk o niepodległość. Jego działalność przyczyniła się do powstania izb pamięci, dokumentujących historię Wojska Polskiego oraz tragiczne losy Polski w latach 1918-20 i 1939-45.

W 1976 roku, w odpowiedzi na planowane odznaczenie Leonida Breżniewa, ojciec Bolesław został mianowany kapelanem Kombatantów Polski Walczącej. Zyskał sobie uznanie wśród weteranów, którzy sprzeciwiali się ówczesnym władzom PRL. Jego homilie poruszały tematy, o których oficjalna historiografia wówczas milczała, takie jak zbrodnia katyńska czy agresja ZSRR na Polskę w 1939 roku.
Pamiętne wydarzenie
Tak wspominał najważniejsze dla niego i dla środowisk patriotycznych wydarzenie tamtego okresu :
Oto w Sali Rycerskiej jasnogórskiego klasztoru Prymasowi Polski, uznając w nim interreksa, odmeldowali się przedstawiciele trzech pokoleń walczącej Rzeczypospolitej: legionista gen. bryg. Mieczysław Boruta-Spiechowicz [uczestnik walk z Ukraińcami o Lwów oraz dowódca Grupy Operacyjnej „Boruta” podczas kampanii wrześniowej – przyp. red.] i nieznani mi żołnierze – żołnierz Września i harcerz doby okupacji. Ślubowali wówczas, że będą wiernie strzec sztandaru niepodległości.
Spotkanie z Borutą
Ciekawa jest również historia spotkania z Generałem Mieczysławem Borutą Spiechowiczem, określonym w najnowszej publikacji IPN jako „Skolwiński Generał”. Ojciec Eustachy w wywiadzie dla Radia Maryja wspominał:
Był rok 1974, naznaczony obchodami 35. rocznicy Września. Wówczas to podszedł do mnie wysoki, przystojny mężczyzna, który oznajmił: „Boruta jestem!”. „Pan generał Boruta?” – spytałem. „Tak jest, generał Boruta” – odpowiedział. Podtrzymując tę jakże zaszczytną rozmowę, zapytałem: „Czy ma Pan mundur?”. On odrzekł: „Tak, mam w walizce”. Nie miałem już żadnych wątpliwości, że to autentyczny bohater – generał Mieczysław Boruta-Spiechowicz. Dnia 1 września 1974 r. na klasztornym dziedzińcu, przed historycznym arsenałem jasnogórskim rozlegał się sygnał Wojska Polskiego. Orkiestra marszem generalskim witała sędziwego generała. Prężyli się na baczność pielgrzymi – żołnierze z całego kraju. Raport składał generałowi płk Aleksander Nowaczyński. Przed pomnikiem ojca Kordeckiego głos werbli przywoływał pamięć poległych żołnierzy Września. Jasnogórski hejnał oznajmił, że wśród kombatantów obecna jest JASNOGÓRSKA HETMANKA, Matka Narodu i Królowa Polski. Każdy żołnierz meldował się osobiście, w serdecznej modlitwie przed Jej Cudownym Obrazem. „Jeszcze Polska nie zginęła…” grała orkiestra i śpiewali dawni obrońcy Rzeczypospolitej. Tego dnia na Jasnej Górze gen. Mieczysław Boruta-Spiechowicz po raz pierwszy wystąpił w mundurze. Ksiądz Prymas bardzo cenił gen. Borutę. Pamiętam, jak kiedyś spotkał się z nim. Prymas stanął przed generałem na baczność i powiedział, salutując: „Panie Generale, niższy stopniem major AK i kapelan Powstania Warszawskiego posłusznie melduje się!”. Generał odpowiedział: „Prymasie, spocznij!”. Nie zapomnę tego.

Ojciec Rakoczy aktywnie wspierał również ruchy opozycyjne. Jego obecność na I Krajowym Zjeździe Delegatów NSZZ „Solidarność” w 1981 roku, utwierdza nas w przekonaniu o ważności jego posługi jak i ważności jego osoby. Na zjeździe powołano Związek Solidarności Polskich Kombatantów. Został on wybrany honorowym kapelanem ZSPK, kontynuując długą tradycję pielgrzymek i spotkań kombatantów na Jasnej Górze aż do końca lat 80-tych.
Działalność ojca Bolesława Rakoczego to nie tylko przykład zaangażowania religijnego. To również inspiracja dla obecnych i przyszłych pokoleń do działania na rzecz prawdy i sprawiedliwości w życiu społecznym. Warto zgłębiać historię najnowszą wbrew trendowi wykluczania jej z podręczników szkolnych. Jak mówił ojciec Eustachy:
To drogowskaz dla tych, którzy żyją, by wiedzieli, jak służyć Ojczyźnie.
Polecamy także
Share this content:



Opublikuj komentarz