Dieta planetarna w szkołach. Rodzice rezygnują z obiadów, a szkoły nie wiedzą, ile posiłków zamawiają uczniowie
Od września w polskich szkołach obowiązują nowe zasady żywienia, określane mianem diety planetarnej. Więcej warzyw, roślin strączkowych, mniej mięsa – w założeniu ma być zdrowiej i ekologiczniej. Tymczasem część rodziców alarmuje, że dzieci nie chcą jeść szkolnych obiadów, a posiłki zamiast do żołądków trafiają do kosza. Dziennik Północny sprawdził, jak wygląda organizacja żywienia w szkołach gminy Police. Odpowiedzi dyrektorów przynoszą zaskakujące informacje.
Kuchnie są, ale obiady przyjeżdżają z zewnątrz
Od 1 września 2026 roku szkolne jadłospisy muszą odpowiadać nowym wymaganiom Ministerstwa Zdrowia. W tygodniowym menu przewidziano dwa dni z daniami mięsnymi, dzień rybny, posiłek oparty na roślinach strączkowych bez produktów odzwierzęcych oraz dzień z większą swobodą wyboru potraw. Zmiany wywołały dyskusję wśród rodziców. Problem dotyczy jednak nie tylko samych jadłospisów, ale również sposobu przygotowywania posiłków.
W Szkole Podstawowej nr 3 w Policach kuchnia przestała funkcjonować w 1995 roku. Decyzję o zmianie organizacji żywienia podjął wówczas organ prowadzący. Pomieszczenia dawnej kuchni nadal istnieją, ale nie są przystosowane do przygotowywania obiadów. Posiłki dostarcza zewnętrzna firma cateringowa.
Jeszcze dłuższa historia dotyczy Szkoły Podstawowej nr 5. Tam z gotowania zrezygnowano już w 1982 roku. Co ciekawe, pomieszczenia dawnej kuchni remontowano w 2018 roku, wydając 59 482,76 zł. Dzisiaj służą jako zaplecze cateringu. Według dyrekcji nie spełniają wymagań sanitarnych i technicznych pozwalających na ponowne uruchomienie kuchni.
Inaczej rozwiązano to w SP1. Tam również posiłki przygotowuje firma zewnętrzna, ale korzysta z istniejącej kuchni szkolnej. Obiady powstają na miejscu, bez konieczności dowożenia ich z innej lokalizacji.
Ile dzieci je obiady? Nie wszystkie szkoły wiedzą
W SP1 z obiadów korzysta około 60 uczniów, czyli mniej więcej 30 procent społeczności szkolnej. Dyrektor Marek Zganiacz zapewnia, że nie odnotowano spadku zainteresowania po wprowadzeniu nowych przepisów. Uczniowie korzystają z miesięcznych abonamentów, a firma przygotowująca posiłki reaguje na zgłaszane uwagi.
W SP3 w poprzednim roku szkolnym z obiadów korzystało około 70 uczniów. W obecnym roku liczba zapisanych pozostaje na podobnym poziomie. Szkoła przyznaje jednak, że nie dysponuje szczegółowymi zestawieniami pozwalającymi porównać zamówienia z analogicznymi okresami poprzedniego roku. Takie dane posiada firma cateringowa.

Jeszcze bardziej zastanawiająca jest odpowiedź SP5. Szkoła poinformowała redakcję, że nie posiada wiedzy ani o liczbie uczniów korzystających z obiadów, ani o liczbie zamówionych posiłków. Nie prowadzi również rejestru skarg i reklamacji dotyczących cateringu.
W ramach wniosku prasowego Dziennik Północny zapytał szkoły między innymi o liczbę uczniów korzystających z posiłków, zmiany zainteresowania obiadami oraz ewentualne rezygnacje w dniach bezmięsnych. W szkole w Trzebieży z obiadów korzysta średnio około 20 uczniów. Dyrekcja nie zauważa spadku zainteresowania, ale również nie prowadzi szczegółowych zestawień zamówień.
Powstaje pytanie: jak ocenić skutki nowych zasad żywienia, jeżeli część placówek nie dysponuje podstawowymi danymi o wydawanych posiłkach?
Rodzice: dzieci nie chcą tego jeść
Do redakcji i w dyskusjach pod naszymi publikacjami docierają krytyczne opinie rodziców.
– W SP3 kuchnia jest, ale niewykorzystana. Obiady są w formie cateringu zewnętrznego. Dramat – komentuje pani Justyna z Polic.
Pani Aneta zwraca uwagę na spadek zainteresowania obiadami w dni bezmięsne.
– Zanim weszła ta dieta, obiady były sprzedawane w okolicy 70 sztuk w naszej szkole (SP1). Teraz w dni bezmięsne spadło o połowę, a na zebraniu rodzice mówili, że dalej będą rezygnować – relacjonuje.
Ta informacja pozostaje jednak w sprzeczności z odpowiedzią dyrektora SP1, który zapewnia, że szkoła nie odnotowała spadku zainteresowania. Warto również zauważyć, że w placówce obowiązuje miesięczny abonament, a nie codzienne zamawianie obiadów według jadłospisu.
Pani Ela opisuje podobne doświadczenia:
– Moje dziecko już po trzech posiłkach nie chciało tego jeść. Myśleliśmy, że po sygnałach rodziców jedzenie się poprawi, niestety. Syn wraz z sześcioma kolegami zrezygnowali z posiłków.
Pani Jolanta z Polic wskazuje na sytuację w SP5:
– Rodzice po prostu wypisują dzieci z obiadów w dni bezmięsnych dań. Zależy nam na tym, żeby dziecko zjadło obiad, a nie było testerem. Za duże ryzyko, że nie zje. A kto płaci? Rodzic.
Pan Andrzej zwraca uwagę na potrzeby dzieci intensywnie uprawiających sport. Według niego szkolne posiłki nie odpowiadały potrzebom jego dzieci, dlatego rodzina zdecydowała się na dodatkowe jedzenie, a ostatecznie na rezygnację ze szkolnego żywienia.
Wśród opiniach powtarza się również postulat przywrócenia szkolnych kuchni i przygotowywania obiadów na miejscu. Są to oczywiście relacje rodziców, a nie wyniki reprezentatywnego badania. Nie przesądzają o jakości wszystkich szkolnych posiłków, ale wskazują na problemy wymagające wyjaśnienia.
Szczecin nie zamierza badać skutków zmian
Problemem zainteresował się również radny Rady Miasta Szczecin Maciej Kopeć. W interpelacji nr 2361 zapytał prezydenta między innymi o liczbę uczniów rezygnujących z obiadów, skargi rodziców, marnowanie żywności oraz koszty wprowadzenia nowych zasad. Odpowiedź wiceprezydenta Marcina Biskupskiego z 30 października może zaskakiwać.
– Obecnie Gmina Miasto Szczecin nie planuje przeprowadzenia analizy skutków wprowadzenia przedmiotowych przepisów prawa – poinformował wiceprezydent.
Jednocześnie przekazał, że do dnia sporządzenia odpowiedzi do Urzędu Miasta nie wpłynęły skargi ani uwagi rodziców dotyczące wdrażania nowych przepisów. Miasto deklaruje bieżące monitorowanie sytuacji przez Wydział Oświaty i reagowanie na indywidualne sygnały dyrektorów. Nie zamierza jednak prowadzić odrębnej analizy zmian zainteresowania szkolnymi obiadami.
Tymczasem już w październiku Radio Szczecin informowało o około 10-procentowym spadku sprzedaży obiadów w Szkole Podstawowej nr 33.
To oczywiście nie oznacza, że podobna sytuacja występuje we wszystkich placówkach. Pokazuje jednak, że istnieją sygnały uzasadniające dokładniejsze sprawdzenie problemu.
Obiad za 17–19 złotych. Kto za niego zapłaci?
Kolejnym problemem jest cena szkolnych posiłków.
W SP1 pełny obiad kosztuje 17 zł, w SP5 – 18 zł, w SP3 – 18 zł w abonamencie i 19 zł przy zamówieniu doraźnym, natomiast w Trzebieży – 19 zł. Przy 20 dniach nauki miesięczny koszt obiadów dla jednego dziecka wynosi zatem od 340 do 380 zł. W przypadku dwojga dzieci może sięgać 760 zł.

Gmina Police obecnie nie dofinansowuje powszechnie szkolnych obiadów, poza indywidualnymi formami pomocy społecznej.
Z odpowiedzi dyrektorów wynika jednak, że prowadzone były rozmowy o wprowadzeniu dopłat dla wszystkich uczniów. W SP3 wskazano, że rozwiązanie takie rozważane jest od 2027 roku, natomiast w Trzebieży pojawiła się informacja o możliwym dofinansowaniu od przyszłego roku szkolnego. Na razie nie znamy ani wysokości planowanych dopłat, ani szczegółowych zasad ich przyznawania.
Czy dieta planetarna rzeczywiście ogranicza marnowanie żywności?
Jednym z argumentów uzasadniających nowe przepisy jest ograniczenie negatywnego wpływu żywienia na środowisko, w tym marnowania żywności. Tymczasem pojawia się zasadnicze pytanie: co z tego, że obiad spełnia wymagania żywieniowe, jeśli dziecko go nie zjada?
Nie wszystkie szkoły monitorują ilość wyrzucanych posiłków. Nie wszystkie wiedzą też, ile obiadów zamawianych jest w poszczególne dni. Z drugiej strony SP1 informuje, że firma przygotowująca posiłki wystąpiła o zmniejszenie częstotliwości odbioru odpadów kuchennych, ponieważ w niektóre dni pozostaje ich bardzo mało. To pokazuje, że sytuacja nie jest jednakowa we wszystkich placówkach.
Dziennik Północny zapyta firmy cateringowe
Ponieważ część szkół odsyła w sprawie szczegółowych danych do dostawców posiłków, redakcja Dziennika Północnego wystąpi do firm cateringowych obsługujących polickie szkoły o odpowiedzi na następujące pytania:
- Ile obiadów zamawiano i wydawano w poszczególnych szkołach we wrześniu i październiku 2025 roku, a ile w analogicznych miesiącach 2026 roku?
- Czy po 1 września 2026 roku odnotowano spadek liczby zamawianych posiłków? Jeżeli tak, to w których szkołach i o jaki procent?
- Czy liczba zamówień różni się pomiędzy dniami, w których serwowane są dania mięsne, rybne i roślinne? Jak duże są te różnice?
- Ile osób zrezygnowało z wykupywania szkolnych obiadów od początku obecnego roku szkolnego?
- Czy rodzice zgłaszają zastrzeżenia do nowych jadłospisów? Jakie uwagi pojawiają się najczęściej?
- Czy firmy monitorują ilość niezjedzonych i wyrzucanych posiłków? Czy po wprowadzeniu nowych przepisów ilość odpadów wzrosła?
- Czy nowe wymagania spowodowały wzrost kosztów przygotowywania obiadów i zmianę ich cen?
- Gdzie przygotowywane są posiłki dla poszczególnych szkół, jak długo trwa ich transport i w jaki sposób kontrolowana jest temperatura dostarczanych dań?
- Czy jadłospisy opracowuje dietetyk i czy uwzględniają one potrzeby dzieci intensywnie uprawiających sport?
- Czy firmy konsultują z uczniami i rodzicami smak oraz skład oferowanych potraw? Czy wprowadzono zmiany w odpowiedzi na zgłaszane uwagi?
Chcemy również ustalić, czy samorządy dysponują narzędziami pozwalającymi ocenić rzeczywiste skutki wprowadzenia diety planetarnej.
Bo w całej tej dyskusji nie chodzi przecież o sam spór między mięsem a warzywami. Chodzi o to, czy dzieci otrzymują pełnowartościowe, smaczne posiłki, które rzeczywiście zjadają, oraz czy publiczne instytucje wiedzą, jak funkcjonuje system szkolnego żywienia.
Do tematu będziemy wracać po uzyskaniu odpowiedzi od firm cateringowych i kolejnych instytucji odpowiedzialnych za organizację posiłków w szkołach.
Share this content:




Dodaj komentarz