Duchowni niezłomni. Komunistyczne zbrodnie, których nie da się wymazać z historii
19 października obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Duchownych Niezłomnych. W Szczecinie pod pomnikiem bł. ks. Jerzego Popiełuszki przy parafii św. Stanisława Kostki złożono wieńce i kwiaty. We Mszy św. Wzięła udział delegacja „Solidarności”. To dzień pamięci o ofiarach komunistycznego terroru, ale również okazja do zadania niewygodnego pytania: czy III Rzeczpospolita rzeczywiście rozliczyła się z oprawcami?
Ks. Jerzy Popiełuszko za głoszenie prawdy i obronę godności człowieka był inwigilowany, zastraszany i prześladowany przez komunistyczne służby. 19 października 1984 roku funkcjonariusze SB porwali go, brutalnie torturowali i zamordowali. Jego zmasakrowane ciało, obciążone kamieniami, wrzucili do Wisły. Oficjalnie odnaleziono je dopiero 30 października.
Komunizm, którego podobno nie było
Włodzimierz Czarzasty, były członek PZPR (od 1983 roku – przyp. red.) i lider Nowej Lewicy, w 2019 roku na antenie RMF FM kwestionował określanie ustroju PRL mianem komunizmu. Pytany o zamordowanie Popiełuszki, sugerował rozdzielenie odpowiedzialności morderców od odpowiedzialności kierownictwa PZPR.
Tyle że zabójcy kapłana nie byli przypadkowymi bandytami. Byli funkcjonariuszami Służby Bezpieczeństwa, częścią państwowego aparatu represji. Czy można mówić o zbrodni, jednocześnie pomijając system, który stworzył warunki do jej popełnienia?
19 października 2025 roku Nowa Lewica zorganizowała konwencję we Włocławku – w rocznicę porwania kapłana, w mieście, gdzie jego ciało wrzucono do Wisły. Wybór daty i miejsca wywołał protesty „Solidarności”. Przypadek, brak historycznej wrażliwości czy świadoma prowokacja? Organizatorzy nie przedstawiali wydarzenia jako wymierzonego w pamięć duchownego, ale trudno dziwić się oburzeniu części opinii publicznej.
To ten sam Czarzasty, w 2019 roku w Szczecinie mówił o żołnierzach radzieckich jako tych, którzy przynieśli Polsce wolność. Tymczasem koniec niemieckiej okupacji oznaczał zarazem początek sowieckiej dominacji, represji NKWD, więzień i prześladowań polskich patriotów. Wyzwolenie spod jednej okupacji nie oznaczało odzyskania suwerenności.

Ks. Blachnicki – ścigany nawet po śmierci
Drugim symbolem prześladowań duchowieństwa jest ks. Franciszek Blachnicki, twórca Ruchu Światło-Życie. Po wprowadzeniu stanu wojennego pozostał na emigracji w niemieckim Carlsbergu, gdzie kontynuował działalność na rzecz wolności narodów Europy Środkowo-Wschodniej.
27 lutego 1987 roku zmarł. Jednak osoby z kręgu ks. Blachnickiego cały czas mówił o podejrzeniu morderstwa. Dopiero w 2023 roku IPN potwierdził, że ks. Blachnicki został otruty. W jego otoczeniu działali agenci komunistycznego wywiadu – Jolanta i Andrzej Gontarczykowie. Jolanta Lange (wcześniej Gontarczyk), agentka SB o ps. Panna, podejrzewana o udział w zabójstwie ks. F. Blachnickiego działała w Stowarzyszeniu Pro Humanum, którego jest współzałożycielką i wiceprezesem zarządu, oraz w Centrum Wielokulturowym w Warszawie, prowadzonym m.in. przez to stowarzyszenie i współfinasowanym z budżetu m.st. Warszawy. Opuściła Polskę i udała się do Nowej Zelandii, gdzie obecnie przebywa. Wyjechała kilka m-cy po ogłoszeniu przez ówczesnego prezesa IPN Karola Nawrockiego informacji o otruciu księdza przez SB.
Najbardziej ponury paradoks? List gończy za zamordowanym kapłanem odwołano dopiero 15 lipca 1992 roku! Ponad pięć lat po jego śmierci i niemal trzy lata po upadku rządów PZPR.
Kwiaty nie zastąpią prawdy
Dziś składamy kwiaty pod pomnikami ofiar komunistycznego terroru. Jednocześnie wciąż spieramy się o odpowiedzialność jego funkcjonariuszy, ich przywileje i miejsce dawnych działaczy systemu w życiu publicznym.
Można dyskutować o nazwie ustroju PRL, roli Armii Czerwonej czy odpowiedzialności politycznej ówczesnych władz. Nie można jednak zaprzeczyć faktom: wielu duchownych, w tym księży Popiełuszkę i Blachnickiego zamordowano, a aparat bezpieczeństwa PRL prześladował przeciwników systemu.
Pamięć o duchownych niezłomnych nie może kończyć się na wieńcach, przemówieniach i rocznicowych uroczystościach. Bo jeśli pamiętamy o ofiarach, ale przemilczamy odpowiedzialność systemu i jego funkcjonariuszy, to jaką lekcję historii przekazujemy kolejnym pokoleniom?
Polecamy także
Share this content:




Dodaj komentarz