Jak zniszczyć świętowanie
Chrzest promu Jantar Unity to przepiękne okoliczności nie tylko dla mieszkańców Szczecina i pomorza, ale przede wszystkim polskiego przemysłu stoczniowego i ludzi morza. Jednak politycy postanowili urządzić sobie z tego chamski festyn pogardy i nienawiści.
Święto ludzi morza
Patrząc na wydarzenia z ostatnich dni, związane z chrztem promu Jantar Unity przy Wałach Chrobrego w Szczecinie, niewątpliwie duma napawa nie tylko Szczecinian. W końcu 40 lat trzeba było czekać na nowy Polski prom. Wielka scena, dumne hasła o odrodzeniu potęgi morskiej. Konferencje prasowe i tysiące ludzi chcących zobaczyć naszego bursztynka. Tak niewątpliwie robi nam się bursztynowa flota. Przepiękny czas i duża radość.
Chrzest statku
Chrzest statku to stara tradycja. Starsza niż się pewnie wielu mieszkańcom Szczecina wydaje. Pierwsze obrządki chrztu statku są już na egipskich hieroglifach. W starożytności statki poświęcano bóstwom. Legenda głosi, że wikingowie z okazji chrztu swojego okrętu zabijali niewolników w wiosce w której łódź była budowana, a ich głowami „przyozdabiano” łodzie. W niektórych zakątkach świata jeszcze na początku XX wieku stosowano takie makabryczne ozdoby na dziobie łodzi. W Europie od średniowiecza chrzest morski stał się obrządkiem chrześcijańskim, najczęściej z udziałem dostojników kościelnych. Anglicy uczynili ze chrztu statku wręcz uroczystość państwową, nierzadko odbywającą się w obecności samego króla. W Polsce dostojnicy państwowi rzadko bywają na chrztach okrętów. Tradycja chrztu okrętów jest więc bardzo długa i niezwykle ważna dla ludzi morza i załóg statków. Więcej o tym jeszcze napiszemy w późniejszym czasie.

Festiwal pogardy
Jako były stoczniowiec ze Szczecina, nie mogłem jednak przejść obojętnie wobec tego co urządzili sobie z tego święta politycy. Od państwowych po lokalnych. Bez wyjątków. Apogeum hucpy było na nabrzeżu pod promem. Można było odnieść wrażenie, że lokalna grupa rządząca utworzyła sektę młoteczka. Wszyscy się z nimi fotografowali w tłumie pod promem i wznosili niczym legendarny Thor swój młot. Młoteczek, którego użyto podczas uroczystego kładzenia stępki w szczecińskiej stoczni. Żenujący i słaby, a przede wszystkim niepotrzebny spektakl buty i pogardy. Zniesmaczeni tym co wyprawiali politycy byli nie tylko marynarze i zaproszeni goście związani z branżą morską. Wielu mieszkańców Szczecina odgrodzonych od nabrzeża barierami, przecierało oczy ze zdumienia. Jakby człowiek tego na własne oczy nie oglądał to by nie uwierzył. Legendarny „Kabret Tey” na żywo.
Sukces ma wielu ojców.
I to jest nie podważalny fakt. Od programu Batory który uchwalono w 2017 roku, przez wizję zmarłego w 2020 roku Piotra Soyki i odważną walkę armatorów o finansowanie, do ciężkiej pracy inżynierów i stoczniowców z gdańskiej Remontowej. Przez wiele lat różnych rządów. Jedni stworzyli program dzięki któremu można było zacząć myśleć o odbudowie gospodarki morskiej. Kolejni na szczęście dla polskich armatorów, realizują rozpoczęte programy. Polscy przewoźnicy promowi w ostatnich latach nabywali głównie używane jednostki i dostosowywali je do swoich potrzeb. Varsovia i najnowszy Jantar to „fabrycznie” nowe jednostki. Jednak to ten ostatni powstał w Polsce. Prom Varsovia została zbudowany we Włoszech i jak na razie jest czarterowany. To Jantar Unity jest nadzieją na to, że gospodarka morska i polski przemysł stoczniowy w końcu się odbije od dna.

Nowy prom Jantar Unity.
To nowoczesna jednostka hybrydowa, bardzo zaawansowana i skomplikowana, w zestawieniu choćby z Polonią a nawet z Varsowią. Zbudowana została w prywatnej polskiej stoczni w Gdańsku. Niestety. Historia szczecińskiego przemysłu okrętowego od lat 90. pozostaje poligonem dla ścierających politycznych aktywistów. Przypadek Krzysztofa Piotrowskiego i Porty Holding zniszczonej przez polityków doskonale pokazuje, jak destrukcyjna dla biznesu może być polityka. Przez lata to Stocznia Szczecińska była wzorem i wybijającą się na podium światowego przemysłu stoczniowego. Dziś Szczecinianie mogą tylko patrzyć jak budują inni. Patrzeć jak łatwo nadęte ego prominentów politycznych może wykończyć dobrze działający biznes. Konsekwencje tego Szczecin ciągle odczuwa. Gdańsk wyciągnął wnioski. W Szczecinie niestety lekcji w dalszym ciągu nie odrobiono. Tu cały czas urządza się na przemyśle stoczniowym polityczną hucpę.
Symbol politycznego upadku
W Szczecinie od lat nie stawia się na liderów-właścicieli, którzy ryzykują własnym majątkiem. Tu ciągle królują „menedżerowie polityczni”. Ktoś spyta a jaka jest różnica?
Sukces tych pierwszych zależy od portfela zamówień, tych drugich – od wyników wyborów i dotacji. Światełkiem w tunelu szczecińskiego upadku stały się NetMarine Group i Stocznia Partner z Polic. To niczym feniks z popiołów odradzające się firmy stoczniowe. Stocznia Partner buduje statki również w Szczecinie. To w niej zbudowano słynny statek do przewozu rakiet kosmicznych. Bez zmiany szczecińskiego modelu patrzenia na biznes, ciężko będzie odrodzić przemysł stoczniowy. A niegdyś Stoczniowe miasto – morskie miasto, całkowicie zatraci swą tożsamość.
Polityczna porażka sukcesu.
Polityczną porażką naszego państwa jest fakt, że prom zbudowany za setki milionów z budżetu państwa, zarejestrowany jest pod banderą Cypru! O czym to świadczy? Prawdziwym sukcesem polityka nie przechwalanie się co ja nie zrobiłem i czego to nie „dowiozłem”, ale stworzenie takiego prawa i podatków, by polscy armatorzy chcieli zostać w Polsce. By to w Polsce opłacało się robić interesy i dbać o polskie promy.
Polska Bandera ciągle symbolem słabego państwa
Pamiętam jak ogromny wysiłek szczecińscy stoczniowcy wkładali w to, by słynny statek rekordzista zbudowany w 28 dni (od położenia stępki), mógł być bezpiecznie zwodowany w tak krótkim czasie. A co było czynnikiem napędowym tego sukcesu? Zmiana przepisów w Niemczech, gdyż armator statku był z Niemiec. Tam od nowego roku wchodziły restrykcyjne przepisy dotyczące tanich bander (takich jaką jest Cypryjska). Kary za rejestrację pod tanią banderą były tak wysokie, że armator godził się nawet pokryć koszty ewentualnego podniesienia jednostki z dna gdyby zatonęła. Ale szczecińscy stoczniowcy nie pozwolili na to by statek mógł zatonąć. To było ambicjonalne zwłaszcza w roku w którym Stocznia Szczecińska zbudowała najwięcej statków. Rekordzista stał się swego rodzaju koroną sukcesu.
Tymczasem Polska Bandera zniknęła ze statków polskich armatorów w 2004 roku i do dziś, mimo szumnych zapowiedzi wygłaszanych przez obecnego polskiego premiera tu, w Szczecinie, nie powróciła. Nawet na Jantar Unity.
Pierwszy rejs na szlaku.
Dziś Jantar Unity wyrusza w swój pierwszy rozkładowy rejs. Pierwszy prom w całości zbudowany w Polsce od 46 lat. Życzę wszystkim przedsiębiorcom nie tylko branży morskiej, ale tym w sposób szczególny, coraz częstszego świętowania polskich sukcesów. Radości z powstawania kolejnych pięknych i nowoczesnych okrętów. By na Polskich promach dumnie powiewała Biało-Czerwona Bandera.
Wymagajmy od polityków tworzenia dobrych „warunków” do prowadzenia biznesu. Tylko tyle i aż tyle. Pamiętajmy my i zróbmy wszystko by wszelkiej barwy polityczni aktywiści pamiętali, że nie wydają swoich pieniędzy! Pieniądze państwowe są nasze, narodu polskiego. A więc moje, twoje, twoich rodziców, dziadków wujków i znajomych. Często słyszymy od polityków o „znaczonych pieniądzach”. Pamiętajcie więc politycy, że pieniądze w planowanych budżetach są znaczone przez nas i musicie robić wszystko by tych pieniędzy przybywało dla państwa a nie w waszych kieszeniach i na waszych kontach. Silne gospodarczo państwo, dobrobyt jego mieszkańców, a na końcu wasze polityczne dobro. A nie odwrotnie.
Polecamy także
Share this content:



Opublikuj komentarz