Koniec skrzynek pocztowych, czy to koniec poczty jaką znamy?
Dania jako pierwszy kraj w Europie zdecydowała się na radykalny krok – całkowite wycofanie publicznej dostawy listów i likwidację wszystkich skrzynek pocztowych. Znaczki pocztowe przestały być sprzedawane już w grudniu, a do końca roku z krajobrazu miast znikną charakterystyczne czerwone skrzynki. A jak te nowe trendy wpłyną na Polską Pocztę?
Duńska państwowa spółka PostNord, tłumacząc decyzję postępującą cyfryzacją, wskazuje, że od początku XXI wieku wolumen listów spadł w Danii o ponad 90 procent. Dlatego firma chce skupić się na rynku paczek. To niestety wiąże się również z likwidacją 1500 miejsc pracy.
Czy to nowy trend w poczcie?
Ten skandynawski scenariusz rodzi pytania o przyszłość tradycyjnej poczty w innych krajach Europy, w tym w Polsce. Od 1 stycznia 2026 roku podstawowym kanałem komunikacji dla podmiotów publicznych mają stać się u nas e-Doręczenia. Choć nie oznacza to formalnego końca listów, pracownicy Poczty Polskiej obawiają się, że może to być początek marginalizacji tradycyjnej korespondencji.
Związki zawodowe zwracają uwagę, że problemem jest nie tylko cyfryzacja, ale także sposób komunikowania zmian. Ich zdaniem zarząd Poczty Polskiej sam zniechęca klientów. Publicznie głosi o „nieuchronnym końcu listów”, a to w konsekwencji prowadzi do szybkiego spadku wolumenu i napędza spiralę likwidacyjną. Jednocześnie od pracowników oczekuje się poprawy wyników i efektywności w obszarze, który uznawany jest za schyłkowy.
Nie wszędzie cyfryzacja to likwidacja
Co ciekawe zupełnie inaczej brzmią deklaracje z Niemiec, gdzie mimo spadku liczby listów operator pocztowy zapowiada ich doręczanie jeszcze przez wiele lat. To pokazuje, że cyfrowa transformacja nie musi oznaczać gwałtownego zerwania z papierową korespondencją.
W Polsce kluczowe pytanie brzmi nie tyle „czy” listy znikną, lecz „jak” państwo i Poczta Polska przeprowadzą zmiany. Czy tradycyjna poczta stanie się niszową, ale wciąż potrzebną usługą publiczną, czy też rynek odda ją prywatnym operatorom, skupionym wyłącznie na najbardziej opłacalnych obszarach? Odpowiedź na to pytanie zdecyduje o tym, czy scenariusz duński pozostanie wyjątkiem, czy zapowiedzią głębszych zmian w europejskiej komunikacji.
Polecamy także
Share this content:



Opublikuj komentarz