Narodowa Gehenna na „Nieludzkiej Ziemi”
W obliczu licznych tragedii, jakie spotkały naród polski w czasie II wojny światowej, wspomnienia z deportacji na Syberię i do innych rejonów Związku Sowieckiego są jednymi z najbardziej przejmujących.
Pierwsze chwile terroru
Obrazy przedstawione przez świadków deportacji są pełne przerażających szczegółów. Bezlitosne wtargnięcie enkawudzistów do domów Polaków stało się symbolem śmierci nadziei i bezpieczeństwa. W relacjach często powtarza się motyw nagłego przymusu spakowania najpotrzebniejszych rzeczy w panicznej atmosferze grozy:
„Dali 10, góra 30 minut”, co uwypukla dramatyzm tej sytuacji. Ludzie zostawiali za sobą całe swoje życie – dorobek pracy wielu lat – aby stawić czoła nieznanemu losowi w zimnych barakach Syberii.

Życie w łagrze
Po dotarciu do miejsc zesłania warunki życia były niewyobrażalnie trudne. Obraz smutnych baraków z pryczami pokrytymi pluskwami oraz brakiem podstawowych warunków higienicznych jest powszechny we wszelkich relacjach. Deportowani musieli zmierzyć się nie tylko z głodem i zimnem, ale również ze strachem przed dalszym losem:
„Zimno, głód i płacz… Lepiej żeby nas zabili”. To zdanie oddaje rozpacz ludzi zmuszonych do pracy ponad ich możliwości fizyczne w ekstremalnych warunkach pogodowych.
Dzieci były szczególnie poszkodowane; ich niewinność spotykała się ze brutalnością świata dorosłych. Małe dzieci musiały wykonywać ciężką pracę, a wiele z nich nie przeżyło trudów deportacji. Historia opisana w relacjach pokazuje, jak małe istoty, które powinny cieszyć się beztroskim dzieciństwem, były zmuszane do walki o przetrwanie w nieludzkich warunkach.

Jan Gurman – pierwszy oficjalny Sołtys Skolwina – tak wspominał wywózkę na nieludzką ziemię:
Najtragiczniejszy był 10 luty 1940 r. tego dnia na stacje kolejowe podstawiono pociągi z wagonami towarowymi, a w nocy z 10 na 11 luty do tych pociągów całą noc zwozili rodziny polskie przeważnie osadników wojskowych, kolonistów, służbę leśną od rodzin gajowego do nadleśniczego i innych. Moją rodzinę zabrali nagle z 13 na 14 luty 1940 r. a mnie 14 lutego 1940 r. rano zabrali nie dając zjeść śniadania. Wieźli nas do Mołodeczna, odległości około 26km w tym czasie byli silne mrozy, przekraczała temperatura zimna – 40 st. Na saniach dzieci przemarzały do kości, ponieważ do pociągów dowożono rodziny końmi na saniach. Z Mołodeczna ruszył transport tego samego dnia to jest 14 luty 1940 r. o godz. 15.00 do miejsca przeznaczenia dowieźli 13 marca 1940 r. To była miejscowość w tajdze Syberii w Irkuckiej obłości na północ od jeziora Bajkał około 15 km. Lagier miał nazwę „Udaczny” po więźniach radzieckich. W tym rejonie było zbudowanych dużo takich lagrów pracy dla obywateli radzieckich. Dla Polaków zwolniono 4 lagrów pracy o nazwie Kwitok to był duży obóz pracy w nim mieściła się dyrekcja na reszta obozów pracy i szpital. Następne Złota Góra, Toporok, Udaczny za naszej obecności odbudowali Udaczny Dolny, odległość od obozu do obozu do 4 do 8 km, ludności polskiej było w obozach od 300 do 400 rodzin, około 10000 osób z tego zmarło ok. 2000 osób do roku 1942. Praca była ciężka przy wyrębie lasu, wywózce drewna załadunek na wagony i praca w tartaku, który wyrabiał wyłącznie podkłady kolejowe z sosny i modrzewia typu I, II, III. Wszystkie prace przy drzewie wykonywano wyłącznie siłą ludzką, żadnej techniki nie było, nawet piły były tylko ręczne. Przy tak ciężkiej pracy żywność była bardzo słaba 1 kg czarnego chleba na pracującego i 80 dkg na niepracującego poza tym prawie nic więcej, cukru i tłuszczów w ogóle nie widzieli na oczy, była jeszcze stołówka odpłatna, w której można było zjeść jęczmienną kaszę, kapustę i makaronową zupę. Zarobki były tak niskie, że jak tylko sam pracował a rodzinę liczną do 6-7 osób jeszcze nie zdolną do pracy to za swój zarobek nie był w stanie wykupić należny mu chleb, nie raz dali razowej mąki 1 kg na rodzinę, ale to rzadko raz na miesiąc, a czasami rzadziej. Zakwaterowanie nie potrafię opisać, że to było dla ludzi zbudowane. Obozy pracy w tym rejonie rozpoczęto budować w 1936 r. przez więźniów i dla więźniów ZSRR. Zanim zbudowali te obozy pracy to ich tu wymarło i wymarzło około 100.000 jeszcze ślady grobów masowych widoczne były za naszej obecności.

Matki i ich heroizm
Rola kobiet na Syberii była kluczowa. Zmuszone do działania w obliczu katastrofy, matki stawały się głównymi filarami rodzin. Ich determinacja w zapewnieniu minimum egzystencji dla dzieci jest godna podziwu i ukazuje ich niezłomny duch. Wspomnienia mówią o tym, jak umiały przygotować posiłki z najskromniejszych produktów dostępnych w trudnych warunkach. Bycie matką stało się nie tylko rolą społeczną, ale również misją przetrwania.
Jak zauważa Angelika Blinda: „Głód przezwyciężał strach”. To zdanie odzwierciedla rzeczywistość życia codziennego na zesłaniu – walka o jedzenie była często ważniejsza niż strach przed represjami ze strony władz sowieckich.

Janina Grześkowiak tak wspominała okres wywózki
Dziś już niestety nie żyje, ale w wywiadzie tak wspominała ten okrótny czas:
20 rocznik jestem, a przyszli Sowieci do nas i tylko weszli, (a mój tatuś to był piłsudczyk i był sołtysem) tylko jak przyszli Sowieci, to zaraz naszego ojca aresztował, zabrali. Do tego, do więzienia. A my sami zostali, pięcioro dzieci.
Stefan 15 lat skończył. Przyjechali, cały nasz dom obstąpili, przyjechali tych bajców z takimi karabinami. Z karabinami i weszli, a mamusia chleb zmięsiła, miała chleb piec, tego chleba nie upiekli. Kazali iść do sąsiadów, żeby dali dwa bochenki chleba i załadowali na ciężarówkę i mówią, że nas wiozą do ojca.
A jak myśmy zajechali do Lubomla, bo tam w Lubomlu stali już wagony, a my patrzymy, z tej strony wiozą ludzi, z tej strony wiozą ludzi i załadowali wagony. Było zimno, to był luty, zimno, mrozy takie byli, w naszych stronach to w ogóle statki mrozy większe są, aniżeli tutaj na zachodzie.
Na postoju przyszli we trzech, brali wiadra i szli, prowadzili, żeby po chleb i ile osób było w wagonie, tyle chleba przynieśli i dzielili ten chleb. Co to jest 300 gram chleba, ani cukru, ani tłuszczu, ani nic, tylko 300 gram chleba do życia. Jeszcze czarnego I to, takiego byle jakiego, ukradli mąkę na chleb, to co? dolać wody.
Niemcy może wieszali, rozstrzeliwali, a Ruskie to głodem morzyli naród.
Ten chleb to był taki, jak ścisłeś, to zawsze już jak mamy się zabrali do więzienia, to przynieśli chleb. To babcia rozdzieliła na nas cztery te krągi, te chleba.
Doświadczył nas Bóg.
Zawsze moja babcia mówiła, że czasami dzieci pokutują za trzecie pokolenie. Kiedyś ludzie tak wierzyli, to ja zawsze mówię, a co te dziadkowie zrobili złego, że my musimy tak żyć.

Narodowy dramat
Deportacje Polaków były częścią większego planu mającego na celu wynarodowienie i zrusyfikowanie terenów zajętych przez Sowiety po 17 września 1939 roku. Sowiecki aparat terroru działał sprawnie; aresztowania zarówno elit politycznych jak i zwykłych obywateli miały na celu wyeliminowanie wszelkiego oporu przeciwko nowemu reżimowi. Jak piszą Magdalena Dzienis-Todorczuk i Marcin Markiewicz: „To brutalna forma zbiorowych represji dotknęła setki tysięcy polskich obywateli”.
Polacy byli postrzegani jako „element kontrrewolucyjny”, co uzasadniało ich deportacje oraz brutalne traktowanie przez NKWD.

Historia zapisana w pamięci
Wspomnienia osób deportowanych są świadectwem narodowej traumy – traumy, która mimo upływu lat pozostaje żywa w pamięci kolejnych pokoleń Polaków. Warto podkreślić, że te relacje nie tylko dokumentują historyczne wydarzenia, ale również stanowią ważny element zbiorowej pamięci i tożsamości narodowej. Opowieści o przetrwaniu w obliczu nieludzkich warunków pokazują siłę ludzkiego ducha oraz determinację do walki o godność i przetrwanie.
Warto zauważyć, że przez dekady temat deportacji był marginalizowany w polskiej historiografii. Dopiero po latach zapomnienia wspomnienia Sybiraków zaczęły zyskiwać na znaczeniu jako istotny głos w debacie o traumy narodowe. Publikacje i badania nad tym okresem historycznym przywracają głos tym, którzy zostali zmuszeni do milczenia przez cenzurę oraz dominującą narrację polityczną.

Zakończenie
Narodowa gehenna na „Nieludzkiej ziemi” jest nie tylko opisem tragicznych wydarzeń sprzed lat, ale także wezwaniem do refleksji nad naszą historią oraz jej konsekwencjami dla współczesnego społeczeństwa. Utrwalając pamięć o ofiarach deportacji, dajemy im szansę na wieczne życie w naszej zbiorowej świadomości. Wspomnienia te przypominają nam również o konieczności obrony praw człowieka oraz zwalczania wszelkich form tyranii i prześladowań – niezależnie od miejsca czy czasu.
W miarę jak młodsze pokolenia stają się odpowiedzialne za kształtowanie przyszłości Polski, ich znajomość tej trudnej historii może stać się fundamentem budowania społeczeństwa pełnego empatii i zrozumienia dla cierpienia innych ludzi. Historia deportacji Polaków pozostaje niezwykle ważnym tematem nie tylko dla zrozumienia przeszłości naszego narodu, ale także dla budowania lepszej przyszłości bez powtórki takich dramatycznych wydarzeń.
Wywiezieni na Sybir z rodzin przybyłych na Skolwin: 1940 – 1946
- Bandura: Franciszek, Katarzyna, Tadeusz, Maria, Józef,
- Biczel: Wincenty, Franciszek, Janina, Wacław, Stanisława
- Buchaniewicz: Edward, Karolina
- Burzyński Kazimierz
- Bereza Kazimiera
- Borsuk: Mateusz, Eugenia, Władysław, Zofia, Mikołaj, Zofia
- Czekajło Elżbieta
- Duda: Mikołaj, Maria, Jan, Stanisława, Michał, Katarzyna, Maria
- Goraj: Paweł, Marianna, Katarzyna, Kamila, Franciszek, Edward
- Góral: Władysław
- Gurman Teodor, Ludmiła, Jan, Elżbieta
- Jakubowska Elmira
- Jancewicz Józef, Leonarda
- Kita Tadeusz
- Kobus Czesław
- Korszul Antoni, Józefa, Maria, Paweł, Adam
- Księżuk Sergiusz, Maria, Michał, Zofia
- Kulesza Ignacy,
- Ługiewicz Franciszek
- Natalczyk Stefan, Maksymilian, Wilhelma, Łucja, Marta, Janina
- Orbuch Sergiusz, Olga
- Perepecza Franciszek, Maria, Leon, Witold, Marian, Franciszka
- Piotrowscy: Felicja, Mieczysław, Tadeusz, Leonard, Krystyna, Bogusław
- Rakowski Jan-Stanisław
- Skrutkowski Wacław
- Szałachowska Adolfina, Józef, Jan, Danuta
- Tatur Jan
- Traut Zdzisław
- Umiastowski Romuald-Roman
- Urban: Antonina, Aleksander
- Wartacz Rafał, Janina
- Zielenkiewicz Władysław
Polecamy także:
Share this content:



Opublikuj komentarz