Świt awansował do kolejnej rundy Pucharu Polski po emocjonującym meczu z ŁKS-em Łódź.
Mecz w regulaminowym czasie gry zakończył się remisem 1:1, a o awansie do kolejnej rundy Pucharu Polski zadecydowały rzuty karne.
Piłkarze Dumy Północy mimo widocznej przewagi w pierwszej połowie, nie zdołali zdobyć gola, choć stworzyli kilka obiecujących sytuacji. ŁKS zdołał na koniec pierwszej połowy przejąć kontrolę na boisku, ale także nie znalazł sposobu na pokonanie bramkarza Świtu, Oskara Klona.
Prawdziwe emocje rozpoczęły się w 68. minucie, kiedy to Kacper Popławski, zawodnik ŁKS-u, mocnym strzałem przy bliższym słupku, otworzył wynik meczu. Świt nie zamierzał kapitulować i w 81. minucie Szymon Kapelusz, doprowadził do wyrównania, pokonując Jakuba Pawlaka. Bramkę tę dedykował swojemu synkowi, Antkowi.
Pomimo kilku okazji z obu stron, w regulaminowym czasie oraz dogrywce bramki już nie padły. To doprowadziło do rzutów karnych. W serii rzutów karnych lepsi okazali się zawodnicy Świtu, cieszyli się z awansu do kolejnej rundy.

Na konferencji po meczu, trener Świtu, Tomasz Kafarski, podkreślił:
Mieliśmy bardzo dobry początek, stłamsiliśmy przeciwnika, ale ŁKS się obudził i stworzył nam sporo problemów. Cieszę się, że wróciliśmy do meczu, a Szymon Kapelusz pokazał swój charakter, zdobywając bramkę
W momencie, kiedy chciał dokonać dwóch zmian na pierwszej linii, padała bramka dla Świtu, wstrzymał się Pan z tą decyzją przez chwilę, ale później jednak te zmiany panowie konieczne? – dopytywał na konferencji Damian Rybowski.
Akurat faktycznie były w momencie, kiedy wyszliśmy z tą sytuacją, po której padła bramka, czasami tak jest, że chcesz zrobić zmianę i zawodnicy odwracają losy spotkania. Trzeba reagować, ale myślę Szymon i Grzegorz mocno pracowali, potrzebowali zmiany. Zmiennicy dociągnęli ten mecz do końca. Brawa dla bramkarza, który wytrzymał presję, pomógł nam bardzo mocno i myślę, że dla niego to też był ważny mecz. Ten obroniony karny też podniesie jego rangę w szatni. Cieszymy się z tego awansu do kolejnej rundy – zakończył Tomasz Kafarski.
Udany i wymagający debiut bramkarza.
Trener zwrócił uwagę na drugiego po Szymonie Kapeluszu, bohatera środowego meczu – bramkarza Oskara Klona. Oskar 22 lipca dołączył do drużyny Świtu Szczecin, z którym związał się kontraktem do końca czerwca 2027 roku. Ten mecz był jego pierwszym w biało-błękitnym pasiaku. 120 minut i loteria karnych w pierwszym spotkaniu to był naprawdę ostry chrzest bojowy nowego bramkarza. Zdał go perfekcyjnie znacząco przykładając się do awansu na kolejny szczebel rozgrywek Pucharu Polski.
Oskar Klon przybył na Północ z Wisły Płock, która awansowała do Ekstraklasy.
Mierzący 190-centymetrów Klon to wychowanek Polonii Bydgoszcz, który następnie reprezentował barwy innego bydgoskiego klubu Chemika, skąd trafił do Płocka. W 2022 roku był powołany do reprezentacji kraju U18 na turniej towarzyski we Francji, niestety nie zdążył zadebiutować na boisku. Bramkarz ma na swoim koncie 41 spotkań w III lidze w barwach drugiego zespołu „Nafciarzy” oraz KSZO Ostrowiec, z których 12 zakończył z czystym kontem. Oskar w mistrzowskim sezonie 2024/2025 kilkukrotnie zasiadał na ławce rezerwowych jako zmiennik Bartłomieja Gradeckiego, jednak ostatecznie nie zdołał zadebiutować na zapleczu Ekstraklasy.
Gratulujemy udanego występu w Skolwinie. To było mocne wejście.
Polecamy także:
Share this content:



Opublikuj komentarz