Szkoły w Policach pustoszeją. Demografia wystawia rachunek
Dane GUS za lata 2024–2025 nie pozostawiają złudzeń – region się kurczy. Szczecin i Police tracą mieszkańców, a skutki najmocniej uderzają w najmłodszych. W szkołach zaczyna brakować dzieci.
Police mierzą się z coraz większym kryzysem
Jak poinformował naczelnik wydziału oświaty w Policach Witold Stefański, już w najbliższym roku szkolnym
w Szkole Podstawowej nr 8 liczba klas pierwszych spadnie z siedmiu do pięciu. W filii Szkoły Podstawowej nr 5 w Mścięcinie nie powstanie w tym roku pierwsza klasa. Ubywa także dzieci w przedszkolach – w przedszkolu nr 11 zniknie jedna grupa.
Wyniki rekrutacji w Szczecinie i zmiany z tym związane poznamy dopiero w połowie kwietnia. To nie jednorazowy problem, lecz efekt długiego już procesu.
Mechanizm jest brutalnie prosty: mniej urodzeń dziś oznacza zamykane klasy jutro. Samorządy reagują, ograniczając sieć placówek, ale to urzędowe leczenie skutków dla budżetu, a nie przyczyn społecznych. Tymczasem realnych działań na rzecz wzmocnienia rodzin i zatrzymania kryzysu demograficznego wciąż brakuje.

Demografia orze dno i nie widać poprawy
Już przed laty kard. Stefan Wyszyński (nazywany do dziś ojcem narodu Polskiego) ostrzegał, że upadek rodziny prowadzi do osłabienia całego narodu. Wskazywał na egoizm, szeroko pojętą rozwiązłość seksualną, rozpad więzi rodzinnych i pogoń za wygodnym życiem jako źródła kryzysu, który w przeszłości zakończył się narodową katastrofą. Dziś jego słowa brzmią zaskakująco aktualnie.
Współczesność przynosi inne narzędzia, ale podobne zjawiska: indywidualizm stawiany ponad wspólnotę, odkładanie lub rezygnację z rodzicielstwa, życie nastawione na konsumpcję i wygodę. Coraz powszechniejsze łamanie norm społecznych, normalizowanie i promowanie kiedyś patologicznych zachowań seksualnych. Efekt? Coraz mniej dzieci, coraz starsze społeczeństwo i rosnące, wręcz galopujące obciążenie dla systemu społecznego.
Niebezpieczna zmiana już nastąpiła
To już nie jest abstrakcyjna debata o przyszłości. To realna zmiana, którą widać w pustych klasach i likwidowanych oddziałach. Jeśli ten trend się utrzyma, kolejne szkoły będą znikać z mapy, a wraz z nimi – szanse na stabilny rozwój lokalnych społeczności.
Pytanie nie brzmi dziś, czy mamy problem demograficzny. Pytanie brzmi, czy ktoś naprawdę chce go rozwiązać.
Polecamy także
Share this content:



Opublikuj komentarz