poniedziałek, 12 października 2026Szczecin • Police • Region
Dziennik Północny
kultura

Wiceburmistrz Polic w ogniu własnych słów. Czy zapomniała, że kij ma dwa końce?

Sosnowska atakuje
Sosnowska atakuje

Do wymiany zdań doszło pod wpisem opublikowanym 6 października na facebookowym profilu wiceburmistrz, na którym regularnie informuje ona również o swojej działalności samorządowej.

Odpowiadając na krytyczny, ironiczny komentarz dziennikarza, Magdalena Sosnowska napisała:

„Halo, tu Ziemia, panie Macieju! To nie sprzedajne ministerstwo rozprowadza obiady na cały kraj (a w nich przemycone, o zgrozo, witaminy)”.

Co ciekawe, określenie „sprzedajne ministerstwo” pojawiło się z inicjatywy samej wiceburmistrz. W komentarzu dziennikarza takich słów nie było. Było pytanie dotyczące mocno wątpliwego sposobu wprowadzenia zmian. Z jednej strony wypowiedź pani Magdaleny można odczytać jako ironię, z drugiej – może pojawić się pytanie, czy wyraża ono również opinię urzędującej wiceburmistrz o ministerstwie. Rodzi to pytania o standard języka osoby sprawującej funkcję publiczną.

„Jako rzetelny, choć samozwańczy dziennikarz, powinien pan udać się na wywiad do placówki, przestudiować jadłospis, a może nawet zapytać o opinię tych, którzy je szykują i jedzą, zamiast snuć foliarskie teorie” – stwierdziła wiceburmistrz.

Określenie „samozwańczy dziennikarz” nabiera szczególnego znaczenia w kontekście dorobku zawodowego osoby, wobec której zostało użyte. Maciej Zaśko jest związany z mediami od 1992 roku. Przez ponad trzy dekady współpracował z wieloma różnymi redakcjami, jest właścicielem portalu Skolwin.info oraz redaktorem naczelnym Dziennika Północnego. Zdobywał również doświadczenie i uczestniczył w szkoleniach zawodowych, także w zagranicznych agencjach prasowych.

Z kolei Magdalena Sosnowska objęła stanowisko II zastępcy burmistrza Polic 27 maja 2024 roku. Wcześniej, bez powodzenia startowała w wyborach parlamentarnych 2023 roku, w maju 2024 uzyskała mandat radnej Rady Miejskiej, który złożyła w związku z powołaniem do kierownictwa gminy. Dostępne informacje nie pozwalają jednoznacznie ustalić całego jej wcześniejszego doświadczenia samorządowego. Sama w ulotkach określała się jako „Aktywistka i społeczniczka”.

W tym kontekście próba podważania wiarygodności dziennikarza z wieloletnim doświadczeniem i dorobkiem zawodowym może wywołać skutek odwrotny do zamierzonego. Zamiast osłabić pozycję krytyka, prowokuje pytania o zasadność użytych określeń i standardy komunikacji samej wiceburmistrz.

W odpowiedzi na prywatną opinię Macieja Zaśko wiceburmistrz odniosła się do jego działalności dziennikarskiej, kwestionując jego wiarygodność zawodową. Tymczasem komentarz nie był oficjalnym stanowiskiem redakcji, lecz osobistą opinią dotyczącą sposobu wprowadzania nowych zasad żywienia w polskich szkołach i ich konsekwencji.

Dziennikarz nie kierował też w swojej wypowiedzi personalnych określeń pod adresem wiceburmistrz ani nie oceniał jej kwalifikacji zawodowych.

Nie chodziło więc o porównywanie życiorysów. Pozostaje zatem pytanie, na jakiej podstawie wiceburmistrz użyła określenia „samozwańczy dziennikarz”. Dlaczego zdecydowała się odnieść do osoby autora komentarza, zamiast ograniczyć się do rzetelnej polemiki z jego opinią?

W Polsce o statusie dziennikarza decydują przepisy Prawa prasowego, a nie opinia przedstawiciela samorządu. Określenie „samozwańczy dziennikarz” może być odbierane jako obraźliwe i próba podważenia wiarygodności zawodowej rozmówcy.

W tej sytuacji pojawia się dodatkowy aspekt. Magdalena Sosnowska jest kojarzona z lokalnymi działaniami przeciwko hejtowi. Jeżeli publicznie zachęca do szacunku w debacie, jej własne słowa również powinny podlegać ocenie według tych samych standardów.

Zatem czy wiceburmistrz, występując przeciwko hejtowi, sama nie dała przykładu języka, przed którym przestrzega innych? Ostra polemika nie musi być hejtem, jednak osobiste przytyki mogą pozostawać w sprzeczności z deklarowaną kulturą dialogu.

Magdalena Sosnowska prowadzi osobisty profil twórcy internetowego na Facebooku, ale wykorzystuje go również do informowania mieszkańców o sprawach samorządowych. Choć nie czyni to automatycznie profilu oficjalnym kanałem urzędu, trudno całkowicie oddzielić publikowane tam wypowiedzi od sprawowanej funkcji.

Jako wiceburmistrz ma prawo krytykować dziennikarzy i bronić swojego stanowiska. Istnieje jednak różnica między dyskusją opartą na argumentach a używaniem określeń mogących podważać wiarygodność rozmówcy. Nie sposób jednoznacznie przesądzić, czy intencją wiceburmistrz było zdyskredytowanie dziennikarza. Użyte sformułowania dają jednak podstawy do postawienia takiego pytania.

Warto pamiętać, że o sile stanowiska przedstawiciela władzy świadczy nie umiejętność ośmieszania lub dyskredytowania krytyków, lecz zdolność do rzeczowego odpowiadania na ich pytania.

W tej dyskusji właśnie rzeczowej polemiki zabrakło…

Liczymy na to, że przynajmniej „władza samorządowa” nie będzie się staczała do najniższych nizin kultury i standardów prezentowanych przez polityków parlamentarnych. Przede wszystkim dla dobra mieszkańców. Dziennikarze przywykli w ostatnim czasie do ataków na ich osoby, ale samorządowcy powinni trzymać wysoki poziom dyskusji.

Share this content:

← Wróć do strony głównej

Czytaj również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

dziennikpolnocny.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.