Ksiądz Jerzy Popiełuszko gościł na Pomorzu Zachodnim.
Mało znany faktem z życia kapelana Solidarności, bł. Ks. Jerzego Popiełuszki jest to, że gościł on na ziemiach zachodnich. W 1974 roku w drodze do Berlina, na krótko zatrzymał się na kilka dni w Sarbinowie, koło Dębna.
Zajechał do znajomego ks. Antoniego Gwiazdy, salezjanina, pochodzącego z archidiecezji warszawskiej. Był to czerwiec, a więc dwa lata od utworzenia naszej diecezji. Nikt wtedy nie przypuszczał, co się wydarzy w jego życiu.
Wiadomość o pobycie ks. Jerzego na Pomorzu przekazał ks. prob. Waldemar Grzelec, salezjanin z Sarbinowa, który z ogromnym wzruszeniem pokazywał zdjęcie, które jest dowodem, że późniejszy bohater „Solidarności” odwiedził tę krańcową parafię młodej jeszcze wtedy diecezji.

Odwiedziny z nauką
Ks. Jerzy przybył wówczas do swego przyjaciela, ks. Gwiazdy, który tuż po swych święceniach, od lipca 1969 r. pracował w Sarbinowie. Jak opowiadają świadkowie tej miłej wizyty, ks. Jerzy Popiełuszko interesował się specyfiką pracy na zachodzie Polski, tak diametralnie różniącej się od tego, czego był świadkiem w Warszawie. Był tutaj pierwszy raz i obraz niemal misyjnego wysiłku tutejszych księży wywarł na nim kolosalne wrażenie. Wraz z ks. Antonim zwiedził okolice, a szczególnie słynny kościół templariuszy w Chwarszczanach, a także dom rodziny Baranów.
Przyrzekał wszystkim, że jak będzie miał więcej czasu przyjedzie tutaj na dłużej. Niestety tak się nie stało – w lipcu 1974 r. ks. Antoni Gwiazda, z woli przełożonych, przeniesiony został do parafii w Białej koło Piły, a ks. Jerzy pod koniec siedemdziesiątych lat mocno zaangażował się w pracę duszpasterską, jako opiekun służby zdrowia, a niedługo potem, jako kapelan wolnościowego zrywu polskich robotników. Ze zrobionego przed plebanią w Sarbinowie zdjęcia przebija niezwykły, wewnętrzny spokój i siła ducha, która pozwoliła później ks. Jerzemu, tak niezłomnie bronić ludzkiej godności.
Polecamy także:
Share this content:



Opublikuj komentarz