Solidarny Szczecin

Solidarny Szczecin

Na te pytania starali się odpowiedzieć zebrani na autorskim spotkaniu z Arturem Kubajem, autorem książki „Solidarny Szczecin”. Spotkanie zorganizowało Stowarzyszenie Dziennikarzy RP i Książnica Pomorska. W Sali Herberta zebrała się grupa zainteresowanych tematem. Smutne i wstydliwe dla dzisiejszej NSZZ Solidarność jest to, że w spotkaniu nie wziął udziału nikt ze związku. Zabrakło również przedstawicieli Instytutu, który podobno troszczy się o pamięć tamtych wydarzeń.

Artur Kubaj (ur.1972) – historyk, politolog, dr nauk humanistycznych (Uniwersytet Kardynała St. Wyszyńskiego), absolwent Uniwersytetu Szczecińskiego. Współpracownik Centrum Dialogu  PRZEŁOMY w Szczecinie. Autor i współautor 11. książek i prawie 100 artykułów naukowych i popularnonaukowych.

Książka oprócz spojrzenia na szczecińską Solidarność i 400 tysięczne poruszenie ruchu wolnościowego, przybliża również życiorysy kilku już nieżyjących bohaterów tamtych wydarzeń. Na spotkaniu poruszono kilka ważnych kwestii. Padły pytania postawione we wstępie. Obecny na Sali Piotr Mync przypomniał również losy „Stoczniowej Świetlicy” i ogromnej niechęci miasta do utworzenia tam muzeum Solidarności.

Gdańsk, Wrocław, Poznań, Katowice, Radom, Lublin, Jastrzębie, nawet Stargard ma stałą wystawę o tamtych latach. A Szczecin w którym podpisano pierwsze porozumienia nie ma nic. Muzeum Przełomów nie należy do miasta a do marszałka województwa. Szczecin nie ma nawet muzeum miasta Szczecina. Kompletnie nie interesuje się swoją przeszłością. Lukę starają się wypełnić różne stowarzyszenia i pasjonaci, ale Ci głównie do niemieckiej przeszłości miasta się odwołują. A początki miasta? A historia współczesna z końcówki ubiegłego wieku? Zamiast tego honoruje się placem w centrum miasta człowieka, który walczył ze Szczecinem jako konkurencją gospodarczą i nie tylko.

Gdańsk pięknie wykorzystał Solidarność do swojej promocji, a Szczecin książkowo zaprzepaścił, by nie powiedzieć, że wręcz odciął się od Solidarności. Nie ma żadnych działań promocyjnych z tym związanych. Nie ma żadnych działań utrwalających historię miasta i ludzi, którzy o wolność i godność walczyli w tym mieście od samych powojennych początków. Przyszłość świetlicy stoczniowej w której podpisano porozumienia niestety nie jawi się w kolorowych barwach. Patrząc na to co dzieje się z zabytkami na Skolwinie i nadodrzańskiej części Szczecina, to że konserwator zabytków przejął obiekt w swoją kuratelę, paradoksalnie może mu bardziej zaszkodzić jak pomóc.

Jak zauważyli zabierający głos z sali, mało jest działań skierowanych do młodych. Takich które dałyby szansę wykazać się młodym w obszarach, w których toczy się ich życie i na ich sposób. Książki, olimpiady, czy wieczornice i konkursy to już tematy, które nie pociągają młodzieży. Fakt, że jak mówią sami studenci „Szczecin to miasto, które ma wywalone na wszystko” przez to nic tu się nie dzieje a nawet jak już coś się wydarza to i tak nikt o tym nie wie. Nawet imprezy miejskie importuje się tu z Polski bo własnej nie potraficie zorganizować”. I tak też jest w kwestii solidarności i szczecińskich wydarzeń wolnościowych…

Share this content:

Opublikuj komentarz

dziennikpolnocny.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.