Czy realna jest odbudowa przemysłu Stoczniowego na miarę Stoczni Szczecińskiej?

Stocznia Szczecińska Wulkan

Czy realna jest odbudowa przemysłu Stoczniowego na miarę Stoczni Szczecińskiej?

Przy okazji kolejnych ogłaszanych sukcesów i rewelacyjnych kontraktów powraca dyskusja o przyczynach upadku Stoczni Szczecińskiej i roli polityków w likwidacji jednego z największych zakładów przemysłowych Pomorza Zachodniego. Zwłaszcza w kontekście ciągle politycznego uwikłania obecnej Stoczni Szczecińskiej Wulkan.

Były twórca i prezes holdingu stoczniowego Krzysztof Piotrowski po latach sądowych sporów wygrał procesy i oczyścił swe dobre imie. Tylko, że po wielkim Stoczniowym imperium już nie ma śladu. Został rozkradzione przez polityków. Niedawno ukazała się książka Piechotą po Stoczni, która obnażyła rolę byłego ministra gospodarki Jacka Piechoty w całym procesie wykańczania jednej z dziesięciu największych Stoczni Świata.

Według Piotrowskiego Stocznia Szczecińska była już przygotowana na światowy kryzys w branży okrętowej i posiadała kontrakty na kolejne lata działalności. Podkreślał także znaczenie przedsiębiorstwa dla gospodarki regionu.

Współpracowało ze Stocznią Szczecińską dwa tysiące firm. Byliśmy w pierwszej dziesiątce świata, jeśli chodzi o stocznie handlowe – mówił podczas spotkań z dziennikarzami w czasie trwania procesu.

Problemy nasiliły się po przejęciu władzy przez SLD w 2001 roku. W jego ocenie kluczowym konfliktem była działalność paliwowa

Powiedziano nam malowniczo, że wchodzimy do cudzego koryta – wspominał Piotrowski, sugerując, że rozwój stoczni w sektorze paliwowym był niewygodny dla politycznych i biznesowych środowisk związanych z ówczesną władzą.

Stoczniowcy wspominają złotą zasadę Piotrowskiego zero polityków w Stoczni. Jak ktoś chciał się włączyć w pracę i budowę silnego zakładu automatycznie musiał rezygnować z polityki z polityki. To oczywiście im się spodobało. Wizja milionowych zarobków przesłaniała wszystko, a gdy się okazała nie możliwa do realizacji postanowili zniszczyć zakład.

Przez lata toczących się procesów pojawiało się mnóstwo dokumentów i raportów. Przywołano również raport Najwyższej Izby Kontroli dotyczący późniejszego procesu kompensacji stoczni za wcześniejszych rządów Donalda Tuska. NIK wskazywała m.in. na niegospodarność, wysokie koszty procesu likwidacyjnego i nieprawidłowości przy sprzedaży majątku.

Tymczasem wczoraj na konferencji prasowej obecne władze Stoczni Szczecińskiej „Wulkan” i lokalny polityk Arkadiusz Marchewka przekonywali, że zakład stopniowo odbudowuje swoją pozycję.

Prezes spółki Radosław Kowalczyk poinformował, że firma osiągnęła 36 mln zł zysku, a sprzedaż operacyjna wyniosła blisko 200 mln zł.

Ważne jest to, że za tak dobrym wynikiem stoją ludzie. Dziękuję pracownikom Stoczni za codzienne zaangażowanie, odpowiedzialność i wiarę w to miejsce – podkreślił Kowalczyk.

Jak dodał, spółka rozwija działalność w sektorze offshore i obronnym, a wypracowane środki mają zostać przeznaczone na inwestycje, modernizację infrastruktury oraz wzrost wynagrodzeń pracowników.

Powraca jednak pytanie, czy obecne działania wystarczą, aby odbudować w Szczecinie silny przemysł stoczniowy na miarę dawnej Stoczni Szczecińskiej? Czy zakład ma realną szansę by powrócić do polskiej czołówki i odbudowania Europejskiej pozycji? I w końcu czy zakład ma realną szansę na „polityczne uwolnienie” by zabezpieczyć się przed kolejnym politycznym zniszczeniem?

Share this content:

Opublikuj komentarz

dziennikpolnocny.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.