Mieszkańcy mają więcej powodów do obaw niż tylko fetor. Czy BFK powinno otrzymać zgodę na rozszerzenie działalności?

BFK vs Skolwin

Mieszkańcy mają więcej powodów do obaw niż tylko fetor. Czy BFK powinno otrzymać zgodę na rozszerzenie działalności?

Odpowiedź nie jest prosta. Miasto nie może po prostu „zamknąć BFK”, ale ma narzędzia, które mogą znacząco ograniczyć działalność zakładu. Szczególnie ważna jest przy tym historia firmy – liczne kontrole WIOŚ, trzy kary i prawomocnie zakończone postępowanie sądowe, 7 mandatów. Nie bez znaczenia są również próby uciszania mediów i przeciwników firmy. Grożenie procesami, głuche telefony do różnych osób, które jasno prezentowały swoje poglądy w tej sprawie. To wszystko ma swoje jasno sprecyzowane określenie prawne i obowiązujące również w Polsce nie tylko w innych krajach UE.

Mieszkańcy Skolwina i sąsiednich osiedli Szczecina i Polic od dłuższego czasu skarżą się na nieprzyjemne zapachy wręcz fetor. Problem ten stał się szczególnie istotny teraz, gdy BFK chce rozbudować zakład produkcji kompostu i zrębki drzewnej działający na terenie dawnej papierni przy ul. Stołczyńskiej.

Obawy są proste do zrozumienia: skoro już teraz zdarzają się dni, kiedy fetor jest bardzo uciążliwy i uniemożliwi normalne funkcjonowanie, to co będzie się działo, jeżeli zakład zacznie przyjmować i przetwarzać więcej odpadów?

Oczywiście nie można dziś przewidzieć, że po rozbudowie na pewno będzie śmierdziało częściej i mocniej. Nie można jednak również sprowadzać obaw mieszkańców tylko do emocji. Historia funkcjonowania zakładu pokazuje bowiem, że pytania o przestrzeganie przez BFK warunków wydanych decyzji mają bardzo konkretne podstawy.

Pierwsza poważna sprawa zaczęła się w 2016 roku.

Podczas kontroli Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska (WIOŚ) stwierdził, że instalacja, która miała służyć do przetwarzania określonych odpadów, nie została w pełni zbudowana. Mimo tego firma prowadziła już działalność.

WIOŚ ustalił, że około 1270 ton odsączonych odpadów znajdowało się poza laguną. Organ uznał, że sposób postępowania z nimi był niezgodny z posiadanym przez BFK zezwoleniem.

WIOŚ zwrócił uwagę, że odpady znajdowały się na otwartej powierzchni, bez odpowiedniego zabezpieczenia przed warunkami atmosferycznymi i właściwego systemu odprowadzania ścieków. Inspekcja wskazywała na możliwość zanieczyszczenia ziemi i wód. Nie bez znaczenia było położenie zakładu w bezpośrednim sąsiedztwie Odry.

W czerwcu 2017 roku WIOŚ nałożył na BFK 45 tys. zł kary za gospodarowanie odpadami niezgodnie z posiadanym zezwoleniem. BFK odwołało się, ale Główny Inspektor Ochrony Środowiska (GIOŚ) w 2018 roku utrzymał decyzję.

BFK-zdjecie-z-2019-roku
BFK-zdjecie-z-2019-roku

W 2019 roku inspektorzy ponownie weszli na teren zakładu. Tym razem skala była jeszcze większa. Z późniejszego postępowania wynika, że w lagunie i poza nią znajdowało się około 12,3 tys. ton odpadów (sic!).

Obok laguny inspektorzy zastali co najmniej pięć ogromnych pryzm. Każda miała około 75 metrów długości, 6 metrów szerokości i 3 metry wysokości. Laguna była wypełniona płynną pulpą, a materiał znajdował się także na około 200-metrowym odcinku prowadzącej do niej drogi.

Organy ponownie stwierdziły, że sposób gospodarowania odpadami nie odpowiadał procesowi, na który firma posiadała zezwolenie. WIOŚ nałożył kolejną karę – 120 tys. zł.

BFK kolejny raz się odwołało. GIOŚ potwierdził naruszenie, ale ze względu na zmianę przepisów obniżył karę do 60 tys. zł. Można powiedzieć, że na nieszczęście dla mieszkańców firma miała fart i dostała mało dotkliwą karę.

Mimo wszystko BFK nie potrafiło kolejny raz przyznać się do winy i  skierowało sprawę do sądu.

We wrześniu 2024 roku Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargę spółki i utrzymał wnioski z raportów jako zasadne. Wyrok stał się prawomocny 2 grudnia 2024 roku.

Dzisiaj dla mieszkańców znacznie ważniejsze od symboli R5 czy R12 zapisanych w decyzjach administracyjnych jest jednak to, co czują po wyjściu z domu. Fetor nie do wytrzymania wywołujący u bardziej wrażliwych osób odruchy wymiotne. Niestety mieliśmy niejednokrotnie okazję potwierdzić ten fetor osobiście. Wysłaliśmy stosowne zgłoszenie za pomocą aplikacji Alert, bezpośrednio spod płotu firmy BFK, tak by nie było problemu z lokalizacją źródła.  Podkreślamy aplikacji Alert Szczecin –  a nie jak napisał GS24 firmy Alert – gdyż takiej nie ma terenie byłej papierni.  Przypomnijmy zatem, że System Alert Szczecin to system zgłoszeń, umożliwiający mieszkańcom informowanie o nieprawidłowościach występujących na terenie miasta, dostępnego pod adresem www.alertszczecin.pl. Wystarczy wskazać na mapie miejsce zgłoszenia, opisać problem, dodać zdjęcie i przesłać informację, która następnie jest weryfikowana, przesyłana do odpowiednich służb i przekazana do realizacji. Jest to więc najszybszy sposób poinformowania odpowiednich służb, nawet bezpośrednio z lokalizacji.

Oczywiście skargi można kierować również bezpośrednio do WIOŚ na stosowny adres mail.

W 2024 roku szczególnie uciążliwe stały się muchy. Mieszkańcy wprost mówili o „pladze much”. W sieci pojawiło się mnóstwo filmów z nagranymi chmurami tych mało przyjemnych owadów wylatujących i latających przy ogrodzeniu firmy BFK. Takich ilości w historii Skolwina do tego czasu nie było. W odpowiedzi na jedną z interpelacji wiceprezydent Kadłubowski zlekceważył te doniesienia i popełnił wykład o muchach nie mający nic wspólnego z sytuacją na Skolwinie. Mieszkańcy odebrali to jednoznacznie „drwi z mieszkańców, tak nie powinien zachowywać się prezydent miasta” – można było wyczytać na portalach społecznościowych.

Trzeba w tym miejscu zaznaczyć bardzo wyraźnie: BFK nie jest jedyną „zatruwającą” życie mieszkańców. Nie każdy odór pojawiający się na Skolwinie czy Stołczynie pochodzi z BFK. Północ Szczecina jest obszarem przemysłowym i funkcjonuje tutaj wiele przedsiębiorstw. Jednak ten pochodzący z rzeczonej firmy  jest na tyle charakterystyczny, że mieszkańcy nie mają wątpliwości.

BFK prowadzi działalność polegającą m.in. na kompostowaniu ustabilizowanych komunalnych osadów ściekowych i odpadów biodegradowalnych. Są to procesy, przy których właściwe magazynowanie materiału, napowietrzanie, wilgotność i prawidłowe prowadzenie procesu mają znaczenie dla ograniczania powstawania uciążliwych zapachów.

Dlatego pytania mieszkańców o odory są jak najbardziej zasadne.

„Ustabilizowany osad” nadal może śmierdzieć. Samo określenie „ustabilizowane komunalne osady ściekowe” może być dla przeciętnego mieszkańca mylące. „Ustabilizowany” nie oznacza bowiem „bezwonny”. Jednak dobrze i rzetelnie przeprowadzony proces stabilizowania odpadu znacznie ogranicza odór odpadu.

Osad, który wcześniej został poddany procesom ograniczającym jego podatność na dalszy gwałtowny rozkład. Zawiera w dalszym ciągu materię organiczną, wodę i związki, które podczas magazynowania oraz dalszego przetwarzania mogą być źródłem zapachu. Dlatego tak ważne jest, w jaki sposób osad jest przechowywany i kompostowany. I właśnie tutaj historia BFK pokazuje, że firma BFK ma ogromny problem z przestrzeganiem przepisów.

Nie chodzi o to, aby nazwać BFK „niewiarygodną firmą”, choć liczne kontrole i nałożone kary oraz mandaty dowodzą tego, że mieszkańcy mają uzasadnione obawy i podejrzenia. Możemy też postawić  konkretne pytanie:

Czy mieszkańcy mają podstawy, aby z rezerwą podchodzić do zapewnień, że po rozbudowie nie będzie gorzej?

Naszym zdaniem – tak.

Mamy udokumentowaną historię przypadków, kiedy rzeczywisty sposób prowadzenia działalności nie odpowiadał warunkom posiadanego zezwolenia. Co więcej, problem nie wystąpił tylko raz.

Kontrola z 2016 roku doprowadziła do kary 45 tys. zł. Kilka lat później ponownie stwierdzono nieprawidłowości i pojawiła się następna kara. Tym razem sprawa dotarła aż do sądu i zakończyła się prawomocnym oddaleniem skargi BFK.

Dlatego mieszkańcy mogą zasadnie powiedzieć:

Niestety nie jest to takie proste. Prezydent Szczecina nie może któregoś dnia wydać polecenia: „od jutra BFK nie działa”. Działalność przedsiębiorstwa opiera się na konkretnych decyzjach i zezwoleniach. Ich cofnięcie albo wstrzymanie działalności również musi mieć podstawę prawną.

To jednak nie oznacza, że miasto jest bezradne.

Kluczowe jest jednak ustalenie, który organ jest właściwy dla konkretnej, aktualnie obowiązującej decyzji BFK. Nie wszystkie zezwolenia muszą znajdować się w kompetencji Prezydenta Szczecina.

W sytuacjach przewidzianych prawem Wojewódzka Inspekcja Ochrony Środowiska może doprowadzić nawet do wstrzymania działalności instalacji. Do tego potrzebne są jednak konkretne przesłanki i dowody. Niestety same skargi mieszkańców na zapach nie wystarczą do zamknięcia przedsiębiorstwa. Dają jednak obraz tego, że jest poważny problem z odorami.

I choć nie ma jeszcze ustawy o przeciwdziałaniu uciążliwościom zapachowym (czyli tzw. ustawy antyodorowej) to jednak są możliwości zmierzenia poszczególnych składowy odorów, które już są  znormalizowane i urządzenia do pomiarów odorów ma choćby szczeciński ZUT.

I choć nie można jeszcze przyjechać na Skolwin z urządzeniem, zmierzyć „poziomu smrodu” i powiedzieć: norma została przekroczona o 30 procent – zakład dostaje karę, to można taką karę nałożyć za przekroczenie norm jeśli chodzi o związki azotowe czy też siarkowe.

Jeżeli pojawia się silny odór, organy mogą sprawdzić, dlaczego powstał.

  • Czy odpady są prawidłowo magazynowane?
  • Czy nie leżą poza miejscami do tego przeznaczonymi?
  • Czy osady nie czekają zbyt długo na rozpoczęcie procesu?
  • Czy pryzmy są prawidłowo napowietrzane?
  • Czy działają urządzenia ograniczające emisję zapachów?
  • Czy nie dochodzi do procesów beztlenowych?
  • Czy zakład nie przyjął więcej odpadów, niż pozwala decyzja?
  • Czy prawidłowo odprowadzane są odcieki?

To właśnie tutaj kontrole muszą być częste i skuteczne. Skoro nie istnieje prosta „norma smrodu”, to jednak istnieją warunki, których przedsiębiorca musi przestrzegać.

z raportu WIOŚ

I właśnie dlatego tak istotne jest obecne postępowanie dotyczące rozbudowy BFK. Firma chce m.in. rozbudować płytę kompostową, rozszerzyć katalog przetwarzanych odpadów i zwiększyć możliwości instalacji.

Mieszkańcy obawiają się prostego mechanizmu: więcej odpadów + większa instalacja = więcej odorów.

Nowoczesna, prawidłowo prowadzona instalacja może znacznie ograniczać emisję zapachów nawet przy większej skali działalności. Jednak jak mówią mieszkańcy nie w tej firmie. Ta przez lata działalności  pokazała już, że nie szanuje przepisów i zezwoleń a więc nie ma żadnych gwarancji przestrzegania norm.

Nawet jeśli by BFK wykazało w dokumentacji, że zastosowane rozwiązania będą skuteczne mieszkańcy w to nie uwierzą. Tym bardziej że mieszkańcy mają za sobą trudne doświadczenia z dotychczasową działalnością zakładu.

Największą możliwością władz Szczecina jest toczące się postępowanie dotyczące planowanej rozbudowy. Miasto nie powinno zadowolić się ogólnym zapewnieniem, że zastosowane zostaną rozwiązania ograniczające odory. Jeżeli inwestycja zostanie dopuszczona, mieszkańcy mają prawo oczekiwać konkretnych, mierzalnych i możliwych do skontrolowania warunków.

  • Ile maksymalnie odpadów może znajdować się jednocześnie na terenie zakładu?
  • Jak długo osad może czekać na rozpoczęcie procesu?
  • Gdzie dokładnie może być magazynowany?
  • Które procesy muszą odbywać się pod zadaszeniem lub w zamknięciu?
  • Jak często pryzmy mają być napowietrzane?
  • Jakie urządzenia mają ograniczać odory?
  • Co dzieje się w przypadku ich awarii?
  • Kto i jak często będzie kontrolował przestrzeganie tych zasad?
  • I wreszcie: co się stanie, jeżeli firma ponownie nie będzie przestrzegać warunków decyzji?

Mieszkańcy mają prawo do czystego powietrza! Przedsiębiorca ma również prawo prowadzić legalną działalność, zgodnie z przepisami i poszanowaniem prawa. Dlatego sprawa BFK nie powinna sprowadzać się ani do hasła „zamknąć zakład”, ani do odpowiedzi „wszystko jest zgodne z papierami”.

Bowiem to właśnie dokumenty pokazują, że w przeszłości „papiery” i rzeczywisty sposób prowadzenia działalności nie zawsze były tym samym.

BFK było już trzykrotnie karane za gospodarowanie odpadami niezgodnie z zezwoleniami. W przypadku drugiej kary spółka wykorzystała drogę odwoławczą i sądową, ale ostatecznie jej skarga została prawomocnie oddalona. To dowodzi tylko, że firma „ma gdzieś” wydane zezwolenia i przestrzeganie prawa.

Dlatego obecne obawy mieszkańców przed zwiększeniem skali działalności nie są pozbawione podstaw.

Nie stanowią dowodu, że po rozbudowie będzie gorzej. Są natomiast wystarczającym powodem, aby od miasta, WIOŚ i pozostałych instytucji wymagać czegoś więcej niż zapewnień. Mieszkańcy oczekują montażu urządzeń mierzących odory na Skolwinie w kilku miejscach na osiedlu. Takie urządzenia produkują polskie firmy i są certyfikowane w krajach gdzie działają ustawy odorowe. Czyli są skutecznym i sprawdzonym urządzeniem. Przenośnych wersji tych urządzeń używa również szczeciński ZUT.

Trzeba również wyjaśnić, skąd biorą się obecne odory. Dopiero później rozsądnie odpowiadać na pytanie, czy zakład, który mieszkańcy wskazują jako źródło uciążliwości, powinien otrzymać zgodę na zwiększenie skali działalności.

Dziś najważniejsze pytanie do władz Szczecina brzmi:

*materiał powstał w oparciu o rejestr zgłoszeń WIOŚ, wyrok NSA nr IOSK2451/11 z dnia 20 marca 2012r.

Share this content:

Opublikuj komentarz

dziennikpolnocny.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.