83 rocznica ludobójstwa na Polakach na Wołyniu.
Narodowy Dzień Pamięci o Polakach – Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA na Kresach Wschodnich II RP. Tylko na prawdzie i poszanowaniu naszych zmarłych możemy cokolwiek zbudować. I tego oczekujemy od narodu Ukraińskiego – przeprosin, szacunku, prawdy i potępienia zwyrodnialców którzy dopuścili się mordów.
Na Wołyniu w 1943 roku doszło do straszliwego ludobójstwa dokonanego na obywatelach polskich.
11 lipca 1943 roku oddziały ukraińskich nacjonalistów zaatakowały jednocześnie 99 polskich miejscowości na Wołyniu. Zginęło kilka tysięcy osób. Wiele ofiar to uczestnicy niedzielnych Mszy świętych. Zabito ich tylko dlatego, że byli Polakami. Wielu spalono żywcem we własnych kościołach. Dzień ten – Krwawa Niedziela – uważany jest za kulminację pierwszej fazy rzezi wołyńskiej. Dla upamiętnienia tego dnia co roku obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa. Bilans czystek to ponad 300 tys. ofiar – Polaków zamordowanych przez OUN-UPA na Kresach.
Polacy byli mordowani wyłącznie z tego powodu, że byli Polakami, a więc motyw był narodowościowy. Nie były to walki, bo w tym czasie nie było wojny ani polsko-ukraińskiej ani ukraińsko-polskiej. Był to bestialski mord na polskiej ludności cywilnej przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińską Armię Powstańczą. Dokonywano zbrodni w najbardziej brutalny z możliwych do wyobrażenia sposobów (wręcz szatański). Nie zważano na kobiety i dzieci. Często ofiarami były również kobiety w ciąży czy starcy. Banderowcy eksterminowali całe wsie. Ginęły całe rodziny.
Warto pamiętać o tych wydarzeniach nie tylko przy okrągłych rocznicach. Można np. zapalić znicz w oknie i wywiesić polską flagę z kirem. Zaś ekshumacje i godne pochówki ofiar rzezi wołyńskiej to fundamentalny krok na drodze do polsko-ukraińskiego pojednania.

Zbrodnia Wołyńska – objęła również obszary po za Wołyniem
Antypolskie ludobójstwo -przeprowadzone przez nacjonalistów ukraińskich objęła nie tylko Wołyń, ale również województwa lwowskie, tarnopolskie i stanisławowskie – czyli Galicję Wschodnią, a nawet część województw graniczących z Wołyniem: Lubelszczyzny (od zachodu powiaty Hrubieszowski, Chełmski, Tomaszowski) i Polesia (od północy). Czas trwania Zbrodni Wołyńskiej to lata 1942–1947 (w powiecie Hrubieszowskim mieszkańcy mówią o ukraińskich napaściach nawet do lat 60. By się ustrzec i utrudnić napaść przez zaskoczenie masowo wycinano lasy przygraniczne). Sprawcy Zbrodni Wołyńskiej – Organizacja Nacjonalistów Ukraińskich frakcja Stepana Bandery (OUN-B) oraz jej zbrojne ramię Ukraińska Armia Powstańcza (UPA) we własnych dokumentach planową eksterminację ludności polskiej określali mianem „akcji antypolskiej”.
Ludobójstwo się nie przedawnia. Prawdę należy nazwać, a nie uciekać w słowa „wypadki na Wołyniu” (wypadki to są na drogach), „trudna historia” (raczej tragiczna), „wojna domowa” – nie, bo starcy i dzieci to nie wojsko, tu nie ma miejsca na symetryzm.
Szczególną podłością są słowa „szczere uznanie odpowiedzialności każdej ze stron – lub przynajmniej gotowość do jej szukania – jest konieczne”, bo jak ofiary mogą by odpowiedzialne za swoją śmierć! Po jednej stronie są mordercy, ludobójcy po drugiej ofiary (kobiety, dzieci, starcy). Takie słowa nigdy nie powinny paść, a skoro padają, nie powinny być nigdy zapomniane. Podobnie jak słowa: „Prosimy Pana Boga, aby wzajemne przebaczenie, dane i otrzymane, uleczyło rany przeszłości w stosunkach między Ukrainą a Polską” – napisał ks. Tomasz Moch. Słowo „wzajemne” jest tu kluczowe. Może załoga z Auschwitz (kaci) też powinna wybaczyć więźniom (ofiarom) ich zbrodnie? Pytam z ironicznym sarkazmem.
Należy pamiętać, że wśród morderców byli też księża grekokatoliccy (np. ks. Tolek Gurgała – ksiądz grekokatolicki, Zbrodnia w miejscowości Tomaszowce, wieś [pow. Kałusz] nocą 9/10 kwietnia 1944 r. ; ks. Jan Kozak, ksiądz ukraiński, który święcił miecze i odbierał przysięgi od mołojców, ks. Bazyli (Wasyl) Niemyj, inicjator mordów w okolicy wsi Skomorochy Stare; ks. Teodor Jarek (żołnierz SS-Galizien); ks. Michał Hajduk (współpraca z Niemcami i podburzanie do mordowania Polaków); prawosławny ks. Hurko. Nie dziwi zatem, że ten kościół jest tak negatywnie nastawiony do wyjaśnienia i upamiętnienia ofiar ludobójstwa na Wołyniu.

Z drugiej strony mają też księży, którzy zostali zabici za potępienie działań UPA (np. ks. Wołoszczuk, ks. Śliwiński, ks. Panasiuk, ks. Dymitr Ursynowicz, ks. Śliwiński) więc można czcić ludzi prawych potępiając bandytów. Dodatkowo warto zauważyć, że Kościół Grekokatolicki, to mała część społeczeństwa Ukrainy.
Dlaczego modlitwa za oprawców? Bo wielu z nich stanie na sądzie Bożym z tak potworną zbrodnią, że w oczach ludzkich ich zbawienie wisi na włosku. Co więcej wielu z nich ten potworny grzech wpisało w wychowanie kolejnych pokoleń. Modlić się należy również za wszystkich Ukraińców czczących pamięć zwyrodniałych zbrodniarzy i morderców. A szczególnie za Ukraiński Kościół Prawosławny i Grekokatolicki.
Dzicz i bestialstwo
Skalpowanie, wieszanie za wnętrzności i nabijanie na pal. To tylko niektóre z okrutnych metod zabijania stosowanych przez ukraińskich nacjonalistów. Nie oszczędzano nawet niemowląt i kobiet w ciąży. Plan „oczyszczenia” Kresów Wschodnich II Rzeczypospolitej z ludności innej niż ukraińska pojawił się już w momencie powstania Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) w 1929 roku. Gdy pod koniec 1942 roku do życia powołano zbrojne ramię OUN – Ukraińską Powstańczą Armię (UPA) – przystąpiono do jego realizacji. Pierwsze ataki na tereny zamieszkiwane przez Polaków zaczęły się już na początku 1943 roku. Jednak ich kulminacja przypadła na 11 lipca. Była to niedziela, w związku z czym większość osób uczestniczyła w mszach świętych. To właśnie kościoły stały się jednym z głównych celów ukraińskich zwyrodnialców – wierni byli w nich zamykani i podpalani. Do takich zbrodni doszło m.in. w Chrynowie, Porycku, Zabłoćcach, Kisielinie, Krymnie czy Koniuchach. Warto podkreślić, że następnego dnia prawosławni oprawcy sami obchodzili ważne święto Apostołów Piotra i Pawła, co jednak nie przeszkadzało im w dokonywaniu brutalnych mordów.
Bojówki UPA we współpracy z ludnością ukraińską napadały także na polskie osady. Mieszkańcy byli zabijani, a ich majątki rozkradane, dewastowane i podpalane. Ofiar nie czekała szybka śmierć, ale konanie w męczarniach. Badacze wymieniają ponad 300 metod zabijania, a wśród nich m.in. skalpowanie, rozrywanie, wyłupywanie oczu, obcinanie kończyn czy wieszanie za wnętrzności. Nie oszczędzano również najsłabszych – niemowlęta i małe dzieci były nabijane na pal, przybijane do drzwi i ćwiartowane, a kobietom w zaawansowanej ciąży rozpruwano brzuchy i wlewano do środka wrzątek lub zaszywano żywe zwierzęta. Do dziś nie znamy dokładnej liczny ofiar zbrodni wołyńskiej. Szacuje się, że podczas nasilonych ataków w lipcu 1943 roku zginęło łącznie ok. 10-11 tys. Polaków.
Jak mamy przejść żałobę? Jak mamy ją zakończyć, skoro nawet nie możemy położyć zniczy na grobach naszych bliskich, bo nie wiadomo gdzie są pochowani – Beata Kozłowska
Jeśli chcemy budować pojednanie polsko-ukraińskie, to pojednanie nie może być budowane na malutkich, rozłupanych czaszkach dzieci, na kościach starców zamordowanych widłami przez Ukraińców. Nie może być budowane na kościach zgwałconych, zamordowanych Polek. Te kości do dziś leżą i czekają na ekshumację!
Pan Mieczysław Brocki, który miał 16 lat w czasie zbrodni, jest jednym z nielicznych ocalałych. Przez całe życie pamięta tamten straszliwy dzień i tragedię, jaka wówczas spotkała jego rodzinę:
Za kilka dni skończę 96 lat, ale cały czas pamiętam tamten dzień. To są wydarzenia nie do opisania. Mojego dziadka i babcię zabili butelkami po wódce. Ostrymi końcami bili ich po twarzy. Do dzisiaj nie wiadomo, gdzie zostali pochowani. Kości naszych rodaków rozrzucone są po całej wschodniej Ukrainie. W mojej rodzinie Ukraińcy wymordowali 25 osób.

„O prawdę wołamy, nie o zemstę…” – orędzie męczennika z Wołyna
Byłem zwyczajnym księdzem z Wołynia, powiedzmy Stanisław. Nie byłem sam Duchowni – wołyńscy męczennicy. W czym wyraża się moja zwyczajność? Nie różnię się od innych księży z innych części Polski. Z tą samą miłością podchodzą do ołtarza. Z tą samą nadzieją modlę się. Z tą samą wiarą klękam przed Najświętszym Sakramentem. Zabito mnie bom Polak. Zabito, kiedym szedł do chorego. Zabito podczas sprawowania Mszy. Zamęczono z niewyobrażalnym okrucieństwem. Demony z widłami, siekierami bluźnierczo zawierzonymi Bogu przez Judaszy greckokatolicki jak ks. Kozak czy ks. Gugała. Nie byłem jedyny. Zabity za sutannę, za Jezusa uwielbianego polskimi zgłoskami. Uciszony, żebym nie mówił.
Dziś zapomniano o mnie. Nie mam swojego grobu. Dzielę braterstwo z moimi współbraćmi z Palmir, Katynia. Dla mnie zabrakło pomników. Dla mnie zabrakło krzyża na grobie. Choć jestem męczennikiem, męczeństwo moje parzy w język. O męczeństwie moim „nie dobra mówić”. O proces beatyfikacyjny „nie dobra się starać”. Nie przywoła mej osoby ni kardynał ni biskup. Polityk każe „ważyć słowa”. A myśmy bracia z męczeństwie z mordowanymi przez SS, NKWD, my mordowani przez UPA. I nam należne ołtarze. Nie nam samym, bo myśmy już u Boga, ale wam, byście pamiętali.
Mój kościół w ruinie. Niemy świadek niedzieli, gdy Kain przelał krew swojego brata. A ta woła do Boga o sprawiedliwość. I wołać będzie. Wołać razem z kamieniami. Moi parafianie w zapieczętowanych pogardą dołach śmierci. Oprawcy zatoczyli kamień zapomnienia. Byłem wierny, byłem z nimi. Pasterz oddaje swoje życie za owce.
Jak Bobola wołam dziś do sumień. Wołam do serc. Wołam z mojego zapomnienia. Wołam z mojego bezimiennego dołu śmierci. Wołam moim rozczłonkowanym ciałem. Wołam z kobietami, starcami i dziećmi. Z dziećmi. Z dziećmi. Prawdy, prawdy, prawdy! Prawdy, która wyzwoli miłość. Szczerego „zgrzeszyliśmy my i nasi przodkowie” ze strony oprawców i ich spadkobierców. Odrzucenia rasistowskiej i pełniej nienawiści ideologii nazistowskiej. Tego niegodnego człowieczeństwa bluźnierstwa wobec Boga. Requiescat in pace nad naszymi grobami.
Ja wołyński biskup Stanisław. Ja wołyński Popiełuszko. Ja wołyński Kolbe. Ja wołyński Jozafat.
Bóg pamięta!
Ty też pamiętaj!.
Share this content:



Opublikuj komentarz